arena

Wypełnianie pływackiej pustki

kizierczerniak.jpg

Pływanie jak chyba żaden inny sport - ze względu na powszechność i demokratyczność: mistrzowie mają i dwa metry wzrostu, i 160 cm wzrostu - nie znosi pustki...

 

Najmniejsze zawahanie formy nawet największego asa natychmiast wykorzystuje rywal, z reguły młodszy i głodny sukcesu. Rok przed igrzyskami w Londynie, podczas 14. MŚ było to nad wyraz widoczne.

Dwudziestoletni James Magnussen, rok temu zaledwie czwarty w Australii, w ciągu chwili stał się najszybszym pływakiem świata i teraz Cesar Cielo musi się głowić, jak go pokonać w Londynie. Tak samo 16-letnia Melissa Franklin nagle stała się kandydatką do olimpijskiego złota w sześciu konkurencjach. Phelps w spódnicy.

Świat trenuje jak oszalały. Z Chińczykami pracują Australijczycy, z gospodarzami igrzysk szkoleniowcy australijscy, amerykańscy czy francuscy. W USA ćwiczy mnóstwo Europejczyków.

Polska czołówka także rozpierzchła się po świecie. Czerniak z Kizierowskim w Hiszpanii, czwórka w USA. Reszta w kraju. Koncepcja Pawła Słomińskiego trenowania 300 dni w roku na zgrupowaniach została dawno zapomniana. Obecnie nie ma centralnego szkolenia, każdy sobie... Dobrze, jeśli powstaje taki duet jak Konrad z Bartem, jak go nazywa zagranica, i puławianin w tempie błyskawicy zdobywa status pływaka numer jeden w kraju. Gorzej, kiedy większość kadrowiczów ćwiczy od imprezy do imprezy, często to z tym, to z tamtym trenerem, i nikt nad tym nie panuje. Przecież nikt w PZP nie wie, w jaki sposób i dlaczego Czerniak zrobił postęp z 52.56 w Ostrowcu do 51.15 w Szanghaju. Nie chodzi o kontrolę metod Kizierowskiego, raczej o wymianę myśli, doświadczeń, czasem o zwykłą dobrą radę.


 Autor: Sylwester Sikora, Przegląd Sportowy
 




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

Mario 1 sierpnia 2011 10:02 #1 reply
P Sikora słusznie zauważa jeden z podstawowych problemów naszego pływania - brak wymiany myśli trenerskiej. Owszem, pogadamy sobie czasem w kumplowskim gronie, ale nie o to chodzi. Recepta jest niezwykle prosta! Tzw trenerzy kadr, ci, którym PZP płaci za prowadzenie zawodników, powinni być zobowiązani do składania relacji z swojej pracy. I to nie do krótkich wystąpień na konferencjach, tylko do rzetelnych opracowań. "Myśl trenerska" nie może pozostawać własnością prywatną, kiedy Związek płaci. Oczywiście trzeba opracować zasady, schemat, takiego opracowania. Ale to już sprawa na godzinkę pracy. Zresztą można to dopracowywać, doskonalić.
kk 1 sierpnia 2011 11:47 #2 reply
Jak to myśl trenerska nie może pozostawać własnością prywatną.Niech każdy sam dojdzie do wyników a nie wszyscy będą zrzynać z jednego trenera.Rozumiem jeśli związek płaci a nie ma wyników to wtedy trzeba by dać jakieś sprawozdanie bo gdzieś są błędy.Pozatym często trenerzy w Polsce za plecami obgadują innych a potem miałby ktoś się dzielic swoją wiedzą.Jak będzie jeden trener kadry to niech sie podzieli ale jak jest tak, że trenerzy trenują sami swoich zawodników to mają prawo zatrzymać wiedzę dla siebie a nie dzielić się z "hienami", które czekają aż ktoś za nich coś zrobi.
sir 1 sierpnia 2011 12:14 #3 reply
kk
Jak to myśl trenerska nie może pozostawać własnością prywatną.Niech każdy sam dojdzie do wyników a nie wszyscy będą zrzynać z jednego trenera.Rozumiem jeśli związek płaci a nie ma wyników to wtedy trzeba by dać jakieś sprawozdanie bo gdzieś są błędy.Pozatym często trenerzy w Polsce za plecami obgadują innych a potem miałby ktoś się dzielic swoją wiedzą.Jak będzie jeden trener kadry to niech sie podzieli ale jak jest tak, że trenerzy trenują sami swoich zawodników to mają prawo zatrzymać wiedzę dla siebie a nie dzielić się z "hienami", które czekają aż ktoś za nich coś zrobi.

Kwestia tego, kto jest pracodawcą i jakie ma wymagania zawarte w umowie.
Ja pracując dla firmy X muszę akceptować fakt, że gdy świetnie wykonuję swoja pracę, a mój kolega kiepsko, w krótkim czasie zostanę poproszony przez szefa o przekazanie mojej "tajemnicy".
Nie wiem dlaczego wśród trenerów miałoby być inaczej. Oczywiście owej "tajemnicy" nie przekażę firmie konkurencyjnej, bo to byłoby działanie na niekorzyść mojego pracodawcy...

Druga rzecz- dobry trener naprawdę nie musi kryć swoich metod. Myślicie, że stanowisko Boba Bowmana jest zagrożone? Przecież on na prawo i lewo opowiada o swoim warsztacie.
luk 1 sierpnia 2011 12:53 #4 reply
mamy w kraju kilku malo znanych dobrych trenerow i jednego wybitnego B. kizierowskiego, który nawiasem mowiac nie ma wyksztalcenia trenerskiego, ale wszyscy absolwenci polskich AWF-ów mogliby pojsc do Kiziora na dokształt. Z drugiej strony czy wyobrazacie sobie jak panowie Słominski albo Drozd prosza o rade Bartosza? Ja sobie tego nie wyobrazam.
luk 1 sierpnia 2011 12:55 #5 reply
Zastanawia mnie jednak dlaczego Bartowi wyszlo tylko z Konradem, a np z nie mniej utalentowanym Gąsiorem juz nie
wr 1 sierpnia 2011 13:39 #6 reply
luk 1 sierpnia 2011 12:55 #5 reply
Zastanawia mnie jednak dlaczego Bartowi wyszlo tylko z Konradem, a np z nie mniej utalentowanym Gąsiorem juz nie

Może dlatego, że jeden się bardziej starał od drugiego? Przecież wiele też zależy od zawodnika.
luk 1 sierpnia 2011 14:03 #7 reply
do wr
Masz racje Gąsior szczegolnie pracowity i rozumny nie jest. Tyle, ze sam Bart mowil, ze czasem w sprincie kraulowym gasior byl szybszy od K.C.( ale tylko na treningach). W takim razie dlaczego tak fatalnie spisywal sie na zawodach. Tego Kizierowski nie wiedzial, a powinien wiedziec.
master 1 sierpnia 2011 14:33 #8 reply
Gdyby był psychologiem, to pewnie by wiedział;)
xxx 1 sierpnia 2011 15:08 #9 reply
szkoda ze nie widzieliscie gasiora trenujacego na pelnych obrotach i zapominacie jak byl szybki i jakie mial sukcesy majac 18 lat....tylko ktos w nim zabil ta szybkosc w imie przecietnej sztafety 4x200. moze nie kizior powinien wam odpowiadac na te pytania a kto inny
luk 1 sierpnia 2011 16:48 #10 reply
Masz racje xxx. Nawet wiem kto to taki. To pan Paweł Słominski, próbujacy zrobic z asiora dwustumetrowca, bo o trenowaniu sprinterównie miał zielonego pojecia
Krzys 1 sierpnia 2011 17:00 #11 reply
No przecież Kizierowski & Czerniak odpowiadali na pytania. Jakoś nie było widać tłumnie pytających o myśl trenerską. Bartek, gdy tylko jest dostępny w Polsce, bardzo chętnie dzieli się doświadczeniami i radami. Można go zaczepić (dosłownie) na ulicy, czy w pubie i nie odmówi.

Inna sprawa, że trenerzy powinni swoją myśl trenerską dopasowywać do zawodników, a nie na odwrót. Choćby ta myśl trenerska była super genialna. Najlepszych trenerów np. Kena Wooda prócz tego, że nie są fanatykami (co pomaga do penwgo momentu, ale ostatecznie hamuje rozwój), wyróżnia właśnie to, że zaczynają pracę od budowania kontaktu z zawodnikiem; od poznawania jego potrzeb i możliwości, a nie od wtłaczania im jakiejś myśli trenerskiej. Proszę przestudiować wypowiedzi Bartka: trening to sprawa indywidualna.
Krzys 1 sierpnia 2011 17:18 #12 reply
Aha, PZP nie ma praw majątkowych do myśli trenerskiej. Ciężko wyobrazić sobie umowę o pracę w charakterze trenera automatycznie przenoszącą prawa majątkowe autora na pracodawcę. Żeby była mowa o utworach pracowniczych tworzenie i publikowanie "myśli trenerskiej" musiałoby należeć do obowiązków służbowych trenera, co jest kompletnym absurdem. W istocie, najwybitniejsi trenerzy na śiwecie (np. Ken Wood) nie chcą, a czasami wręcz nie potrafią spisywać swoich idei.

W takiej sytuacji w polskim prawie mówimy o umowie o przeniesieniu praw majątkowych, którą należy oddzielnie spisać i musi w niej być sprecyzowany utwór.

Krótko podsumowując: "myśl trenerska" cokolwiek by to nie oznaczało jest absolutną własnością (w sensie praw autorskich i majątkowych) trenera. Nie widzę przeszkód, żeby Bartek spisał ową myśl i sprzedał do niej prawa majątkowe, o ile będzie miał na to ochotę.
AD 1 sierpnia 2011 17:23 #13 reply
ale o czym tutaj w ogóle mówimy??? Czy dzielenie się swoją wiedzą jest złe? To nasi pożal się Boże "trenerzy" wprowadzili taką fobię...każdy, kto choć trochę wie o trenowaniu to ma pełną świadomość, że nie da się zaadaptować odbytego treningu przez zawodnika X nawet do tego samego zawodnika w kolejnym sezonie. Nie zadziałają w takim samym stopniu bodźce - trener musi się rozwijać wraz z samym zawodnikiem. Jeżeli trener jest tępy, to i tak nie skorzysta z warsztatu innego trenera, bo zerżnięcie może spowodować zarżnięcie zawodnika. Takich samych treningów nie da się zastosować do 2 zawodników, bo jeden może być świetny technicznie, ale słabszy wydolnościowo a drugi odwrotnie i wtedy co? Natomiast, gdy trenerzy dzielą się swoją wiedzą, wymieniają uwagi (inteligentni trenerzy, a nie leśne dziadki), to może to tylko zaskutkować tym, że z takiej wymiany każdy z nich wyciągnie coś innego. Poza tym - czy da się coś baaardzo nowego wymyśleć w treningu? Moim zdaniem najważniejsza jest współpraca z zawodnikiem, trener musi "czuć" zawodnika i jeśli tego nie czuje, to nawet gdyby dostał gotowy plan to i tak nie osiągnie sukcesu, bo albo zajedzie zawodnika, albo nie dotrenuje...Phelps, gdy bił rekordy świata miał zakwaszenie 7-8 mmol. I co? I o czym to świadczy? Bowman musiał poznać zawodnika, musiał razem z nim przejść parę cykli, aby tez tego się dowiedzieć. Bez znajomosci organizmu Phelpsa daleko nie zajechaliby. I czy znajomość sztuczek innych trenerów by coś pomogła? Wątpię. Poza tym taka anegdota na koniec - kiedyś wirtuoz gitary Joe Satriani był gitarowym guru dla amerykańskich szarpidrutów i podał jego zdaniem różnicę między ówcześnie bardzo cenionymi gitarzystami. Powiedział: gdy pokażę Van Halenowi jakąś nową sztuczkę, to będzie on tak długo ją ćwiczył, aż opanuje ją do perfekcji, natomiast Steve Vai po nauczeniu się jej, przyjdzie i pokaże mi 18 wariacji na jej temat, gotowych do zastosowania w każdym rodzaju muzyki. Ktoś, kto dzieli się wiedzą nie boi się utraty swojej pozycji, bo wie że jeśli jego wiedzę wykorzysta zwykły rzemieślnik to i tak mu nie zagrozi, a prawdziwi artyści i tak zrobią z niczego prawdziwe cudo, więc i tak i tak prędzej czy później się wybiją. a nawiązując do opinii wcześniejszych - zgadzam się co do opinii mówiącej o tym, że Bartek jest najlepszym polskim trenerem - on wie, co umie i kogo może szkolić. Nie sądzę by podjął się szkolenia żabkarzy, czy też długo dystansowców, jak to miało miejsce wcześniej gdzie trener od 200 metrów wziął wybitnie zapowiadającego się sprintera...poza tym zna języki, jest otwarty na wiedzę. Gdy z Nim rozmawiałem w Budapeszcie rok temu to czuć było, że ma świadomość swojej wiedzy i właśnie dlatego chce się uczyć jeszcze więcej - bo tak jest - kto jest w czymś naprawdę dobry to ma świadomość, ile mu brakuje aby być bardzo dobrym
AD 1 sierpnia 2011 17:26 #14 reply
do xxx
Bartek rok temu na zadane przeze mnie pytanie dotyczące tego o czym mówisz, po prostu nic nie odpowiedział. On po prostu skoncentrował się trenując Gąsiora na tym, aby jak najlepiej go przygotować i nie szukał wymówek
xxx 1 sierpnia 2011 18:38 #15 reply
bo bartek jest trenerem wiec zrobil to co mogl najlepiej jak mogl...nie on powinien mowic o przeszlosci swoich zawodnikow:) jego celem jest to co moga osiagnac ;)
competitor 1 sierpnia 2011 19:23 #16 reply
tez problem. jak PZP wprowadzi motywujący system płac (jaki będzie wynik taka będzie premia większa od podstawy) to zobaczycie jak nasze trenerstwo zacznie się kształcić i szukać wiedzy :) czy taka Pani Maria J. pogłębia swoją wiedzę zdobytą przed laty? nieeeeee :)