Najnowsze komentarze
- tr zapoznaj sie z różnicą: Igrzyska olimpijskie a olimpiada a wtenczas zabieraj głos ...
- krzysiek 2012-05-18 22:36:16
- Paweł Rurak się cieszy bo może znów pojeżdzi po świecie jako sparingpartner Otylii, no nie tym razem Sławka Kuczko. ...
- solek 2012-05-18 22:22:21
- Szacunek dla Otylki wielka zawodniczk, ale zgodnie z zasadami nie powinna jechać,a tak ogólnie to tylko Czerniak na olip ...
- tr 2012-05-18 20:50:14
- jpoju ...
- tr 2012-05-18 20:45:39
- nie rozumiem, twojej wypowiedzi. Przecież w sztafecie męskiej masz,chyba najlepszych młodych juniorów w Polsce: Werner, ...
- kostek233 2012-05-17 20:19:45
Intensywność czy objętość?
Pływanie to typowy sport wytrzymałościowy – trening to pokonywanie kilometr za kilometrem… Tak było od zawsze. Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się jaki to ma cel?
Dziś przedstawiamy Wam ciekawy, choć kontrowersyjny artykuł na temat rozważań, czy intensywność treningu ma większy wpływ na osiągane rezultaty od objętości treningu...
Trening czyni mistrza, to prawda. Ale dlaczego od zawsze zarówno trenerzy jak i zawodnicy uważają, że głównym aspektem treningu pływackiego jest pokonywanie niezliczonej ilości basenów i mnóstwo godzin spędzonych w wodzie? 6 do 10 km dwa razy dziennie to typowy dzień każdego zawodowca. Czy to jest naprawdę kluczem do sukcesu? A może istnieje jakaś alternatywa, która jest bardziej efektywna? Cały artykuł nie jest napisany z perspektywy trenera, ale naukowych analiz oraz badań nad zawodowym pływaniem w połączeniu z wiedzą na temat treningu biegaczy.
Amerykańska legenda fizjologii – Dave Costill przeprowadził wiele badań na temat treningu pływackiego. W jednym z nich podzielił pływaków na dwie grupy. Badanym okresem było 25 tygodni. Obie grupy trenowały raz dziennie do 10 tygodnia, po którym na 5 tygodni jedna grupa trenowała 2 x dziennie, powracając później do treningu raz dziennie. Okazało się, że na etapie 25-tygodniowego treningu badania nie wykazały zwiększonych efektów przy podniesionej ilości treningów. Było to stratą czasu…
W kolejnym badaniu Costill badał wyczynowych pływaków przez okres czterech lat, zestawiając dwie grupy – jedna pływająca 10km/dziennie, a druga 5km. Dystanse badane to 100, 200, 500 i 1600 jardów. Postęp w obu grupach był identyczny ! (0,8% rocznie na każdym z dystansów).
Costill wysunął również następującą konkluzję – „Większość dystansów pływackich trwa poniżej 2 minut. Jak, trenując 3-4 godziny dziennie, na prędkościach znacznie wolniejszych od tych, które zawodnik osiąga na zawodach można przygotować go do maksymalnej prędkości?”.
W innym doświadczeniu trwającym 44 tygodnie grupa zawodników trenujących 2 razy dziennie pod kątem dystansów 100m i 200m z podzieleniem na kilka grup „intensywnościowych”. Największe efekty uzyskała ta grupa, która pływała na najwyższych prędkościach. Objętość treningu nie miała wpływu na wynik.
Nasuwa się wniosek, że najlepszym sposobem na szybsze pływanie jest po prostu szybkie pływanie ;) Niemniej jednak, trening z dużą objętością oraz niską intensywnością jest popularny wśród większości najlepszych pływaków, nawet u sprinterów. Wyjątkiem może okazać się Stefan Nystrand, który ujawnił, że jego typowy trening nie przekracza 3km, a tygodniowo nie pływa więcej niż 20km. (dla porównania Phelps pływał 80km tygodniowo!) Jego technika również nie wygląda „idealnie” a mimo to pobił rekord świata zarówno na dystansie 100m jak i 50m.
Zwłaszcza ostatnie sekundy filmiku pokazują jak wygląda technika Szweda przy najwyższych prędkościach.
Uważa się, że „czucie wody” i technikę wyrabia się poprzez godziny spędzone w wodzie. Jednakże zastanówmy się nad ideą dużej objętości treningu w celu wielkiej eksplozji prędkości podczas krótkiego dystansu sprinterskiego! Jeśli powiemy biegaczowi 100m, że najlepszą drogą do zoptymalizowania jego techniki sprinterskiej na wysokiej prędkości jest bieganie wielu kilometrów dziennie, w tempie na 10km… możemy zostać wyśmiani.
Dlatego też, zawodnik będzie „czuł wodę” pływając „na maksa”, jeśli podczas treningu będzie trenował z taką prędkością docelową jak na zawodach. Im więcej czasu spędzi na pływaniu na najwyższych prędkościach, tym bardziej komfortowo będzie się czuł podczas startów.
Treningi z dużą objętością mogą wpłynąć nawet negatywnie na jakość startów. Obniżony poziom glikogenu oraz zmęczenie „szybkich mięśni” powodują zmniejszenie efektywności treningów z wysoką intensywnością oraz mogą odcisnąć swoje piętno na zawodach.
Fast twitch muscle fibres, czyli białe włókna mięśni, odpowiadające za szybkie akcje stanowią ponad 60% mięśni naramiennych oraz mięśni czworogłowych uda. Wysoko-objętościowy trening nie wspomaga tych mięśni, co więcej zmniejsza ich moc, poprzez skrócenie prędkości, z jaką się kurczą.
Kolejnym argumentem, przemawiającym nad wyższością intensywnego treningu nad objętościowym jest próg beztlenowy. Jeśli dystans jest pokonywany na bezdechu, to właśnie moc beztlenowa jest ważna i powinna być rozwijana.
Świat biegania skupia się na tempie bardziej niż na poziomie zakwaszenia organizmu, czy ilości uderzeń serca na minutę. Dzięki temu sportowiec dużo więcej czasu, zarówno mentalnie jak i fizycznie poświęca na trenowanie na najwyższych prędkościach, czyli takich, które będzie osiągał podczas zawodów.
Artykuł można spointować stwierdzeniem:
„Who want to be a champion must act like a champion”
(kto chce być mistrzem, musi się zachowywać jak mistrz)
Opracował: Maciek "No.26" Grudzień
Źródło: http://www.brianmac.co.uk
Komentarze
| 28 lutego 2011 18:55 |
#1
|
|
Muszę przyznac, iż sa to nadal bardzo ciekawe rozważania i ciagle stwarzajace porównania pływania do innych dyscyplin sportu. Generalnie jest tak, iż na pewno trzeba zmuszac treningiem organizm do intensywności zblizonych do poziomów startowych. Przekonanie iż "tłuczenie kilometrów" nie ma sensu wydaje sie w tym kontekście całkiem zasadne ale są pewne okoliczności poddajace takowe przekonanie w lekka wątpliwośc. O co zatem chodzi. Po pierwsze realizowanie treningów o charakterze szybkości i wytrzymalosci odbywa sie w zaplanowanym schemacie, który jest regulowany zmiana czasu pracy i czasu trwania przerwy odpoczynkowej. Jak to regulowac to zalezy od bieżącej obserwacji i analizy wysiłkowych i powysiłkowych reakcji organizmu - oczywiście w zalezności od okresu treningowego i aktualnych możliwości wysiłkowych zawodnika. Przytoczone badania prof. Costila sugerują, iż treningi długotrwałe nie wnosiły jakościowych zmian czyli nie poprawiały czasu zawodników na zawodach. No to w zasadzie można za takim stwierdzeniem od razu odpuścic sobie duże kilometry bo po co tracic czas. Ale co na tę empiryczna i naukową okolicznośc mówią dane o kilometrach pokonywanych prze M. Phelpsa. Nauka nauką a praktyka pokazuje co innego?. No nie do końca tak to należy odbierac choc przytoczony przykład z lekkiej atletyki a raczej lekkoatletycznych konkurencji sprinterskich ponownie podważa sens uwzgledniania długich treningów no bo chyba nikt nie widział Bolta biegajacego 100 km tygodniowo w lasku na Jamajce. I to na pewno jest prawda.Według mnie zatem cały precyzyjny mechanizm przygotowania zawodnika do najszybszego i mistrzowskiego pływania na zawodach polega na bezbłędnym połączeniu tych dwóch rodzajów treningu przy manipulowaniu
1.Długościa wykonywanej pracy (w zależności od preferowanego dystansu), 2. Intensywnoscia wykonywanej pracy na tej wybranej długości, 3.Czasem przerwy wypoczynkowej miedzy powtarzanaymi odcinkami. W tym tkwi cała sztuka przygotowania zawodnika czyli zasada "komu, ile, kiedy - i ona tak na prawde do końca nie jest poznana. Reasumując nalezy zatem wraz ze zbliżaniem sie do docelowej imprezy zachowac zblizoną do startu intensywnośc (ale na pewno nie 100%) i skracac czas przerw odpoczynkowych do niezbednego minimum. Nie jest to oczywiście proste w wykonaniu ale tutaj już należy oddac pole mądrości trenerom i zawodnikom. I na koniec krótkie porównanie do biegów maratońskich, gdzie najszybsze treningi i zarazem odcinki pokonuje sie z prekością około 10-15% mniejszą niz zakładana startowa. To daje najlepsze efekty i jest sprawdzone. Zaden z doskonałych maratończyków nie pozwoli sobie na bieganie 4 odcinków np: 5 kilometrowych w tempie 2min.50 sek. na kilometr. On pobiegnie je w tempie 3,03-3,05 a może i wolniej i tez może przebiec cały dystans na zawodach w czasie 2h8minut (jest to trening stymulujący okolice progowe i zwiększajacy adaptację do tych obszarów intensywności). Tak to wyglada a stoja za tym podstawy fizjologi człowieka. Dla zdecydowanych przeciwników treningów kilometrażu- krótka informacja dotyczaca jego pozytywnego wpływu na skuteczny i realizowany w krótszym czasie wypoczynek. Otóż sprawny mechanizm przemian tlenowych pozwala na szybsze "spłacanie "długu tlenowego co jest podstawą do rozpoczynania następnych jednostek treningowych na głębszym wypoczynku. Nie wyobrażam sobie zatem aby sprinterzy byli pozbawiani treningu wytrzymałosciowego w stosownym do tego okresie. A teraz zagadka - dlaczego maratończycy nie biegaja treningu 100 razy 100 metrów w sytuacji gdy taki trening stymuluje również przemiany tlenowe wykorzystując zgromadzony w mioglobinie tlen?????. Pozdrawiam i stawiam na znaczną komponentę treningu wytrzymałościowego w niemal kążdym schemacie treningowym przy uwzględnieniu rozsądnych proporcji. |
|
| 28 lutego 2011 21:08 |
#2
|
|
Artykuł jest świetny można z niego wyciągnąć wnioski , o których nie mówi się na codzień. "Dlatego też, zawodnik będzie „czuł wodę” pływając „na maksa”, jeśli podczas treningu będzie trenował z taką prędkością docelową jak na zawodach. Im więcej czasu spędzi na pływaniu na najwyższych prędkościach, tym bardziej komfortowo będzie się czuł podczas startów." O tym punkcie nigdy nawed nie myślałem. Bardzo lubię czytać takie artykuły zawsze mnie zmotywują gdy mam chwile zwątpienia. PŁYWACY oby tak dalej:)
|
|
| 1 marca 2011 19:11 |
#3
|
|
Artykuł jest na tyle ogólny, że nie ma za bardzo w nim sensu. Nie wiemy kto był badany: jaki miał staż treningowy, wiek, warunki fizyczne, predyspozycje, choćby struktura włókien mięśniowych, czy komórki.Planując trening zaawansowany w krajach cywilizowanych przeprowadza się nawet badania genetyczne. Itp itd Jeśli ktoś z naszych pływaków wyciągnie wniosek, że skoro Nystrand mało pływa to i one może, to współczuję...
|
|
| 1 marca 2011 21:14 |
#4
|
|
jakmisieniechce, jak miło poczytać takie merytoryczne wypowiedzi. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie ich więcej:)
|
|
| 2 marca 2011 14:39 |
#5
|
|
"Jeśli ktoś z naszych pływaków wyciągnie wniosek, że skoro Nystrand mało pływa to i one może, to współczuję..."
Chyba jesteś trenerem ze starymi metodami lub nieświadomym zawodnikiem pływającym długie dystanse :D Tu nie chodzi to,by wyeliminować zbędę kilometry na rzecz intensywności zadań. 300 rozpływania i konkretne zadania, a nie bawienie w 1200 rozgrzewki + jakieś mniej znaczące zadania.. |
|
| 3 marca 2011 11:39 |
#6
|
zwróciłem subtelnie uwagę, chociaż mało skutecznie, jak widzę, na konieczność indywidualnego podejścia do każdego zawodnika. Nie miejsce tu na rozwijanie tematu. |
|
| 3 marca 2011 21:17 |
#7
|
|
Bardzo dobry temat. To jest główny problem polskiego pływania. Dzieciaki i młodziez własnie przez te kilometry pływane bez przemyslenia odchodza od tego pieknego sportu. Pod tym artykułem powinno wrzeć.
|
|
| 3 marca 2011 22:17 |
#8
|
|
Myślę, że każdy rodzaj treningu czy ten wielokilometrowy, czy ten intensywny "coś dają". W okresie przygotowawczym, gdzieś wiele czasu przed docelowymi zawodami długie spokojne pływanie, może poprawić technikę, czucie wodym nawet zwiększyć siłę. Przed zawodami trzeba potrenować intensywniej, by właśnie jak piszą czuć się komfortowo. Jednak z tym polskim systemem nauczania i trenowania pływania jest coś nie tak... Takie jest moje zdanie ;)
|
|
| 9 marca 2011 13:59 |
#9
|
|
Doping - jak walczyć z dopingiem u młodych zawodników ? Podejście trenerów, brak zaangażowania zawodników do ciężkiej pracy zachęca do korzystania z dostępnych niedozwolonych suplementów. Gdzie podział się duch sportu?
|
|
| 9 marca 2011 14:11 |
#10
|
Poruszyłeś bardzo ważny temat. Całkowita bezkarność w młodszych kat wiekowych, powoduje, że często obserwujemy u 13, 14 czy 15 latków dni cudów, a raczej wyścigi cudów. Po prostu trzeba wprowadzić kontrolę antydopingową na wszystkich szczeblach kariery, na wszystkich MPol, nawet dla 14latków |
|
| 9 marca 2011 14:58 |
#11
|
|
Doping - Jak zmobilizować PZP aby na MP młodych roczników wprowadzić kontrolę antydopingową ?
|
|
| 9 marca 2011 22:46 |
#12
|
|
W sprawie dopingu, czy ktoś może z obecnych na forum, był na zawodach rocznikowych 12/13/14/15 czy 16 letnich był światkiem że były badania antydopingowe? Ja nie byłem, więc temat jest chyba jak najbardziej dobry i warty pogłebienia. Tylko co z tego, jak odpowiedź zna każdy. Oczywiście brak pieniażków i temat uważam za zamknięty. Tak to bym widział w stanowisku PZP /no chyba że się myle.
|
|
| 10 marca 2011 08:01 |
#13
|
|
Doping - można wprowadzić np : badanie 10 zawodników losowo wybranych - myślę, że sama informacja o takiej zasadzie wprowadzi w umysłach młodych sportowców chwilę zastanowienia ...., a i rodzice pragnący sukcesów bardziej niż zawodnicy będą dbać o zdrowie swoich pociech.......
|
|
| 10 marca 2011 13:12 |
#14
|
|
DOPING - KRÓTKI KOMENTARZ
Z dużym zainteresowanie przeczytałem ostatnie wpisy dotyczace zjawiska dopingu a w szczególności wpisy nawołujace do przeprowadzania badań antydopingowych na MP młodych roczników. Zanim przejde do czysto formalnych informacji czyli kto za kontrole jest odpowiedzialny i kto ja przeprowadza pozwólcie kilka innych uwag. Otóz istnieje juz od wielu lat przekonanie, iz "młode srodowisko" pływacke jest w pewien sposób podatne na doping. Dochodza sygnały o znalezionych w szatniach opakowaniach po lekach i innych preparatch czy uzywkach. Jest dzisiaj rzecza naturalna, iz nawet młodzi zawodnicy sa namawiani badż sami pod wpływem innych zewnetrznych sugestii korzystaja nadmiernie z odzywek i suplementów o charakterze stymulujacym pobudzeniowym.. Czsem tego rozdaju preparaty choć na pewno niezdrowe i niewskazane nie sa z uwagi na skład zabronione. Nie sadzę zatem aby u zawodników 12,13,14 letnich, którzy sa jeszcze pod przewazajaca kontrola rodziców dochodziło do "prawdziwych" incydentów z uzyciem klasycznego dopingu. Odpowidzialni za ich szkolenie trenerzy biora pełna odpowiedzialnośc w tym przed rodzicami trenujacych dzieci, iż stosowane przez nich metody szkoleniowo - wychowcze wykluczaja w sposób zdecydowany zachowania łamiace przepisy antydopingowe. U zawodników starszych tego rodzaju pokusy moga sie pojawiać, ale wynikaja one raczej z nieznajomości i niedbalstwa niz realnej chęci podreperowania swoich mozliwości poprzez sztuczne i zabronione wspomaganie. Przekazywane zreszta przez Komisje Antydopingowa raporty dobitnie pokazuj, iz od kilku lat w pływaniu polski nie było powaznych przypadków pozytywnych. Nigdy to nie były "ciężkie: przewinienia a raczej np:pseudoefedryna czy THC. Te substancje praktycznie nic nie daja, zatem ich stosowanie to wynik albo "młodzieżowego i wyzwolonego" stylu zycia albo zakupu leku na przeziebienie na najblizszej stacji benzynowej. Nie zgadzam sie zatem z opinia, iż w znaczny sposób w sporcie pływackim pojawiaja sie praktyki dopingowe. Duzo gorzej na stan ogólnej wiedzy np; u pływaków wpływaja np; niesprawdzone i nieuprawnione wypowiedzi zawodników, trenerów, dziennikarzy i innych klakierów na temat sposobów leczenia astmy , co rzekomo jest spiskiem Miedzynarodowych Federacj w stosunku do polskich sportowców z biegaczką narciarska na czele. Wówczas młody zawodnik wobec takich wypowidzi gotów jest pomysleć, iz Federacje Swiatowe w tym np: FINA przyzwalaja na doping niektórym zawodnikom. Sprawy formalne, prosze przyjać do wiadomości,że PZP nie ma żadnego wpływu na organizację i wybór kontroli antydopingowych na rozgrywanych imprezach pływackich. Gdyby takowy miał to pojawiły by sie głosy o tendencyjności PZP wobec niektórych srodowisk czy wręcz zawodników. Według przepisów PZP moze Komisji Antydopingowej przedkładać informacje o np;zasłyszanych zagronieniach dopingiem ale nie moze narzucać harmonogramu realizowanych kontroli. Wszystkie kontrole w polskim sporcie realizowane w ramach planu badań antydopingowych nie sa finansowane przez zwiazki sportowe w tym PZP a tylko i wyłacznie przez KOMISJĘ ANTYDOPINGOWA. To w Polsce, natomist w wymiarze miedzynarodowym jest tak , ze "właściciel" imprezy np: FINA na ME w Szczecinie wymaga przeprowadzenia testów antydopingowych, których koszty ponosi zazwyczaj organizator mistrzostw. Wszystkie pobrane próbki, co jest wymogiem WADA muszą byc badane w laboratorium akredytowanym, a całościa postepowania w ramch kontroli ,kieruję narzucony przez FINA supervisor. Zgadzam się natomist, iż nawet u tak młodych zawodników powinny byc wykonywane testy antydopingowe w ramach "planu uspokojenia" środowiska i dla celów edukacyjnych jak równięż skutecznie odstraszajacych "potencjalnie chętnych". Trzeba zdać sobie takze sprawę z realiów finasowych, które wpływaja na ogólna liczbe mozliwych do wykonania w Polsce testów (w roku ubiegłym było to około 2700, a w tym wobec kłopotów natury finasowej -?????????? kto to wie). Natomist w celu pogłębienia informacji o sprawach walki z dopingiem zapraszam na stronę www.antydoping.pl, gdzie wszystko jest na bieząco przedstawiane. A na zawodach kontrole zapewne będą przeprowadzane. Pozdrawiam serdecznie |
|
| 10 marca 2011 14:31 |
#15
|
|
Doping - pływacy 12,13 lat -rzeczywiście są pod nadzorem rodziców, pływacy 14,15,16 lat - tu już pojawiają się inne możliwości, trenerzy - jaki mają wpływ na zawodnika trenując go 2 godziny dziennie. PZP wraz z organizatorem powinien zgłosić chęć przeprowadzenia badan antydopingowych do powołanego organu. Powinien być pewien system w PZP - może jedno, dwa badania, które uświadomią powagę problemu to nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Może samo nagłośnienie sprawy zmieni podejście młodych sportowców. Jeśli o to nie zadbamy - marnie szukać następców np. Pawła Korzeniowskiego.
|
|
| 10 marca 2011 18:50 |
#16
|
|
A czy nie wystarczyłoby przeprowadzić kontrole 10% mężczyzn, oraz 10% kobiet,na MP rocznikowych w przypadku wykrycia dopingu przetestowany powinien zostać cały klub na jego własny koszt. To byłoby wystarczającą przestrogą.
|
|
| 10 marca 2011 19:59 |
#17
|
a dlaczego Klub? zawodnik sam może coś brać, a klub nie ma na to ani wpływu, ani możliwości sprawdzenia czy wysyłani na zawody pływacy są czyści |
|
| 10 marca 2011 20:16 |
#18
|
|
"pływacy 12,13 lat -rzeczywiście są pod nadzorem rodziców," - to właśnie rodzice są często największym zagrożeniem
|
|
| 10 marca 2011 20:25 |
#19
|
|
Dlaczego klub? Myślę, że trenerzy spędzający ze swoimi zawodnikami okolo 3h dziennie mają ogromny wpływ na swoich zawodników i to rolą klubów oraz trenerów jest przestrzeganie przed zażywaniem zakazanych substancji.
|
|
| 11 marca 2011 09:41 |
#20
|
|
To źle myślisz.Przestrzegać można ale jak zawodnik będzie chciał to i tak weźmie.Jeśli nie będzie sprawdzany to trener może tłumaczyć a znajdą się tacy którzy posłuchają innych aczkolwiek uważam że nie jest to jakieś zjawisko powszechne w Polskim pływaniu.
|
|
| 11 marca 2011 14:14 |
#21
|
|
Skoro nie jest poważne, oraz często spotykane, to co stoi na przeszkodzie, aby sprawdzić tylu zawodników. Branie czegos można porównac do obowiązku szkolnego. Mimo, że to dziecko nie chodzi do szkoły, to i tak odpowiedzialni sa za to rodzice, tak samo powinno być z dopingiem wśród młodych zawodników. trenerzy powinni rozmawiać na ten temat ze swoimi zawodnikami i wymagać, tego aby byli ,,czysci". A poza tym skoro jedna osoba bierze w klubie, to prawdopodobieństwo, że innie biorą jest bardzo duże.
|
|
| 11 marca 2011 16:54 |
#22
|
|
Żeby była jasność to ja również uważam, że powinno się robić kontrole jeśli nawet tak jak napisałem nie jest to zjawisko powszechne ale warto nawet jeśli udałoby się odwieść od tego garstkę osób.Druga sprawa to jest taka, że jak ja byłem w młodym wieku to nikt by mnie nie przekonał jeśli bym chciał coś wziąść a tym bardziej trener który by nawet o tym nie wiedział.Dlatego pisze, że są osoby które posłuchają trenerów a są takie które nie będą słuchały chyba, że wpadną lub coś im się stanie.Nawet nie wiem jaki dobry i fajny trener nie przekonałby niektórych zawodników.Dlatego nie zawsze winny będzie, trener czy klub.
|
|
| 2 sierpnia 2011 07:25 |
#23
|
|
nie bierze się tu jednego bardzo istotnego szczegółu pod uwagę - gęstości wody, która jest 1000 razy większa od gęstości powietrza. siła, mięśnie krótkie, długie itd. Ale bez techniki największy atleta nie ma szans z kimś kto ma technikę. a technika to jednak właśnie te kilometry wypływane za młodych lat
|
|
| 25 listopada 2011 12:16 |
#24
|
|
Fachowy artykuł .
|
|
| 25 listopada 2011 13:09 |
#25
|
|
Nie zupełnie można porównywać pływanie do biegania, przecież człowiek podczas biegu wykonuje ruchy naturalne (nie twierdze, że biegacze nie trenują swojej techniki wręcz przeciwnie jest u nich bardzo ważna jak w każdym sporcie) a przynajmniej zbliżone do ruchów chodzenia a nie można zapominać, że człowiek chodzi praktycznie cały czas i jest to jego naturalny system motoryczny natomiast w pływaniu praktycznie wszystkie ruchy są wytworzone sztucznie z nielicznymi wyjątkami a więc w pewnych okresach należy przepłynąć trochę więcej aby się opływać i dostarczyć do tych konkretnych mięśni tlenu oraz żeby zbudować pewny model ułożenia ciała w wodzie który nie zawiedzie w sytuacjach maksymalnego wysiłku czy stresu
|
|
| 7 grudnia 2011 07:32 |
#26
|
|
Dzieki za ciekawe informacje
|








