Najnowsze komentarze
- tr zapoznaj sie z różnicą: Igrzyska olimpijskie a olimpiada a wtenczas zabieraj głos ...
- krzysiek 2012-05-18 22:36:16
- Paweł Rurak się cieszy bo może znów pojeżdzi po świecie jako sparingpartner Otylii, no nie tym razem Sławka Kuczko. ...
- solek 2012-05-18 22:22:21
- Szacunek dla Otylki wielka zawodniczk, ale zgodnie z zasadami nie powinna jechać,a tak ogólnie to tylko Czerniak na olip ...
- tr 2012-05-18 20:50:14
- jpoju ...
- tr 2012-05-18 20:45:39
- nie rozumiem, twojej wypowiedzi. Przecież w sztafecie męskiej masz,chyba najlepszych młodych juniorów w Polsce: Werner, ...
- kostek233 2012-05-17 20:19:45
MŚ Szanghaj dzień 7: Ostatni bastion- live
Bastion obroniony!!! Ostatni polski zawodnik w wyścigu indywidualnym i ostatnia szansa medalowa wspaniale wykorzystana przez Konrada Czerniaka!!!! Mamy Srebrny medal!!! Zapraszamy na relację live z zawodów!!!
Na placu boju pozostał już tylko jeden Polak w konkurencji indywidualnej (w niedzielę startuje polska sztafeta 4x100m zmiennym)- Konrad Czerniak, który nawet w oczach amerykańskich fachowców wyrasta na głównego faworyta do stanięcia obok Michaela Phelpsa na podium wyścigu na 100m stylem motylkowym. Ostatni start indywidualny i ostatnia szansa na medal. Dramaturgia jak u Hitchcocka…
A oto jak wygląda lista dzisiejszych wyścigów:
Finały:
50m motylkowym kobiet (RŚ: 25,07):
Niesamowity dramat Therese Alshammar. 33-letnia Szwedka, która była faworytką konkurencji wspaniale prowadziła od samego początku, nie trzymała niestety linii płynięcia, fala wody zepchnęła ją bardzo blisko liny wyznaczającej brzeg toru. Mimo wszystko Alshammar prowadziła jeszcze 5 metrów przed metą, jednak wybitnie nie trafiła ostatniego ruchu i dała się wyprzedzić Inge Dekker. Czas zwyciężczyni daleki od rekordowych osiągnięć- 25,71. Alshammar- 25,76, trzecia Melanie Henique z Francji- 25,86.
50m dowolnym mężczyzn (RŚ: 20,91):
Rewelacyjny wyścig w wykonaniu Cesara Cielo, który już w połowie dystansu miał pół metra przewagi nad rywalami. Brazylijczyk wygrał zdecydowanie z najlepszym rezultatem w tym roku- 21,52. Za jego plecami rozegrała się wspaniała walka na milimetry pomiędzy Luca Dottą (21,90), Alainem Bernardem (21,92), Nathanem Adrianem (21,93) i Bruno Fratusem (21,96). Fratus, gdyby powtórzył swój wynik z wczorajszego półfinału (21,74) zapewniłby dublet na podium Brazylijczykom.
Jeśli mowa o Cesarze Cielo, warto przypomnieć, że FINA postanowiła wprowadzić do pływania tzw. "paszport biologiczny". Nowy test na doping bierze pod uwagę skład chemiczny krwi i reszty organizmu nie na podstawie jednorazowego testu, lecz przez dłuższy czas opierając się na serii badań. Podczas gdy pojedyncze badania są często nieskuteczne, "paszport" pozwala ekspertom ustalić zmiany w organizmie, nawet jeśli inny test bezpośrednio nic nie wykazał i nie wiadomo nawet, co konkretnie dany sportowiec brał. Każde zmiany w charakterystycznym dla każdego człowieka "paszporcie" są powodem do podejrzeń. Ustalenie obecności niedozwolonych substancji na podstawie jednej próbki, jest często niemożliwe. Na przykład - erytropoetyna, czyli słynne EPO, jest wykrywalna przez zaledwie trzy dni po wprowadzeniu do organizmu, chociaż działa na korzyść oszusta całe tygodnie.
200m grzbietowym kobiet (RŚ: 2:04,81):
Amerykański system kwalifikacji do dużych imprez jest bezwzględny dla zawodników. Kadra USA jest ogłaszana na około rok przed imprezą, przez co często nieoszlifowane wcześniej diamenty, stając się brylantami nie mają szansy na pokazanie pełnego spektrum swoich umiejętności. Ofiarą tego systemu stała się 16-letnia Melissa Franklin, która mogła wystartować na tych mistrzostwach tylko w dwóch konkurencjach indywidualnych (50 i 200m stylem grzbietowym). Jak udowadnia młodziutka Amerykanka od początku 2011 roku, więcej jej startów zagwarantowałoby więcej medali w Szanghaju dla reprezentacji USA. Franklin pokazała swoją moc już w sztafecie 4x200m stylem dowolnym, gdzie na pierwszej zmianie popłynęła lepiej niż zwyciężczyni konkurencji indywidualnej Federica Pellegrini. Choćby dlatego cały pływacki świat skierował swój wzrok na tor 4 finału na 200m stylem grzbietowym...
Franklin ruszyła niezwykle mocno, poprawiając swoje międzyczasy ze świetnych eliminacji. Wspaniały wyścig w wykonaniu Missy zakończył się w czasie tylko o 0,29 sekundy gorszym od rekordu świata! 2:05,10 i możemy spokojnie mówić o kolejnym "Michaelu Phelpsie w spódnicy".
Srebrny medal dla Belindy Hocking (2:06,06), brązowy, dość zaskakująco dla Sharon van Roovendaal z Holandii (2:07,78).
100m motylkowym mężczyzn (RŚ: 49,82):
Na starcie konkurencji zabrakło słabego w eliminacjach Milorada Cavica. Pod nieobecność największego rywala Michaela Phelpsa w ostatnich latach, nadzieje Polaków skierowane ku startowi najmłodszego w gronie finalistów Konrada Czerniaka sięgały zenitu...
MAMY SREBRNY MEDAL!!!!!!!!
Konrad Czerniak wspaniale płynął ramię w ramię z Michaelem Phelpsem. Po pierwszych 50 metrach stawka zawodników była niesamowicie wyrównana. Na ostatnich metrach widać było wyraźnie, że wygra Michael Phelps, ale pozostałe medale były kwestią otwartą. Wspaniały finisz Konrada Czerniaka dał mu drugie miejsce i kolejny fenomenalny rekord kraju- 51,15!!!! Mamy w końcu upragniony medal!!!!!
Dla porządku i uspokojenia emocji- wygrał Michael Phelps (50,71), trzeci był Tyler McGill (51,26). Ależ wspaniały wyścig!!!!
Rozpoczyna się KonradoMania!!!!!!
Olbrzymie brawa należą się nie tylko Konradowi, ale również jego trenerowi Bartkowi Kizierowskiemu, który przygotował zawodnika do mistrzostw świata absolutnie doskonale! Polskie pływanie wciąż istnieje!!!!
800m dowolnym kobiet (RŚ: 8:14,10):
Wspaniały wyścig bark w bark pomiędzy złotą medalistką na 1500m stylem dowolnym, Dunką Lotte Friis i Brytyjką Rebeccą Adlington, wygrana przez drugą z wymienionych zawodniczek (8:17,51). Friis ze srebrnym medalem (8:18,50), trzecie miejsce dla finiszującej w grupie pościgowej Amerykanki Kate Ziegler (8:23,36).
4x100m zmiennym kobiet (RŚ: 3:52,19):
W ostatniej konkurencji siódmego dnia zawodów rywalizacja zakończyła się bardzo szybko. Płynące w składzie Coughlin-Soni-Vollmer-Franklin Amerykanki były o włos długości 0,17 sekund od pobicia rekordu świata należącego do Chinek i z olbrzymią przewagą pokonały drugie na mecie... Chinki. Ostateczna kolejność na mecie wyścigu, w którym zdyskwalifikowano dwa składy:
1. Amerykanki (3:52,36), 2. Chinki (3:55,61), 3. Australijki (3:57,13).
Półfinały:
50m klasycznym kobiet (RŚ: 29,80):
W pierwszym półfinale wygrała Rosjanka Yulia Efimova w czasie 30,81. Rosjanka po zakończeniu wyścigu miała wyraźny problem z palcem, prawdopodobnie bardzo mocno uderzyła w tablicę końcową, mamy nadzieję że nic nie przeszkodzi jej w starcie w jutrzejszym finale.
Patrząc na skład drugiego finału można było spodziewać się zdecydowanie bardziej emocjonującej walki. Na starcie stanęły bowiem między innymi Rebecca Soni, Leisel Jones, oraz aktualna rekordzistka świata Jessica Hardy. Faworytki nie zawiodły. Wygrała zdecydowanie Hardy, która miała wspaniałą reakcję startową (0,66) i osiągnęłą czas 30,40 pokonując Soni (30,74) i Jones (31,14). Awans do finału gwarantował czas 31,41.
50m dowolnym kobiet (RŚ: 23,73):
W pierwszym półfinale zdecydowane zwycięstwo odniosła faworyzowana, najlepsza sprinterka ostatnich dwóch lat, Holenderka Ranomi Kromowidjojo (24,56). W drugim, bardzo wyrównanym wyściu zwycięstwo odniosła płynąca bocznym torze Dunka Jeanette Ottessen (24,61), która minimalnie wyprzedziła Therese Alshammar.
Aby awansować do jutrzejszego finału należało popłynąć na poziomie 25,05.
50m grzbietowym mężczyzn (RŚ: 24,04):
Głównym pytaniem przed rozpoczęciem półfinałów było "Czy Camille Lacourt po złotym medalu na 100m, ale bez tak rewelacyjnego czasu jak podczas ME w Budapeszcie, będzie w stanie pogrozić palcem rekordowi świata Liama Tancocka?".
Obaj wielcy rywale trafili na siebie już w pierwszym z wyścigów półfinałowych. Na razie do rekordowych osiągnięc daleko. W pierwszym pojedynku zwycięstwo Tancocka (24,62) przed Lacourtem (24,85). W drugim wygrał mierzący 204 cm wzrostu, reprezentant Republiki Południowej Afryki Gerhard Zandberg (24,91).
Półfinałowe wyniki zaskakująco odległe od osiągnięć rekordowych. Przypomnijmy, że w zeszłym roku podczas ME, Camile Lacourt pływał dystans 50m stylem grzbietowym w 24,07...
Komplet wyników będzie się pojawiał tutaj>>>
| Inne Newsy | |
|
Czy zawodowy sport to ryzyko dla życia? MP dzień 2: Tarczyński z pierwszym minimum |
Komentarze
| 30 lipca 2011 12:47 |
#1
|
|
jeeeeest!!!
|
|
| 30 lipca 2011 12:47 |
#2
|
|
Wow, obstawialem braz, a tutaj zajebise srebro !!!
|
|
| 30 lipca 2011 12:49 |
#3
|
|
Wreszcie pykło przy starcie i ścianie...
|
|
| 30 lipca 2011 12:49 |
#4
|
|
CZERNIAK V-CE MISTRZEM ŚWIATA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
|
|
| 30 lipca 2011 12:49 |
#5
|
|
JEST srebro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Tak jak przewidywalem, ale jego czas mnie rozwalil
|
|
| 30 lipca 2011 12:50 |
#6
|
ściana - 100% start najlepszy z azjatyckich startów |
|
| 30 lipca 2011 12:52 |
#7
|
|
za rok phelps konczy kariere i nastanie era kondzia ;)
|
|
| 30 lipca 2011 12:54 |
#9
|
|
Czyli, ze Phelps wygrał z czasem Czerniaka?;D
|
|
| 30 lipca 2011 12:55 |
#10
|
|
zerniak 51.15!!!!! A Phelps 50,71
|
|
| 30 lipca 2011 12:56 |
#11
|
|
Czerniak wymiata!!! puławy rządzą!! PIatka tez rządzi!:D
|
|
| 30 lipca 2011 12:57 |
#12
|
|
dzieki;D
Phelps juz plywal szybciej na PAN PACS tam mial 50.48 i strasznie wolna reakcje startowa |
|
| 30 lipca 2011 12:57 |
#13
|
|
gratulacje dla czerniaka ale może pan redaktor sikora uważał by co mówi na antenie eurosportu i nie nie szerzył błednych informacji jesli nie ma co do nich 100 % pewności gdyż wielki trener klasy mistrzoswkiej nie był pierwszym trenerem konrada czerniaka gdyż po prostu nieczysto przejął czerniaka w pierwszej gimnazjum od pana sławomira słotwińskiego
|
|
| 30 lipca 2011 12:58 |
#14
|
piątka dla Puław przybij Waść piątkę |
|
| 30 lipca 2011 12:59 |
#15
|
|
Dobrze, że wytrzymał psychicznie:) Młody zawodnik, świetne warunki fizyczne, świetne wyniki, świetna technika, świetny trener;)
Czekamy na Londyn, gratulacje;) |
|
| 30 lipca 2011 13:07 |
#16
|
|
Bravissimo,mando tanci bacio Konrado!!! Niech nam zyje sto lat...Ostatni bastion obroniony??? A tego Sikore trzeba usunac z anteny,bo nie ma pojecia o plywaniu,chyba ze szybko przeczyta z kartki.
|
|
| 30 lipca 2011 13:10 |
#17
|
|
Olbrzymie brawa należą się nie tylko Konradowi, ale również jego trenerowi Bartkowi Kizierowskiemu, który przygotował zawodnika do mistrzostw świata absolutnie doskonale! Polskie pływanie wciąż istenieje!!!!
W Hiszpanii ;D ps. Gratulacje!!! |
|
| 30 lipca 2011 13:13 |
#18
|
|
właśnie czekamy na Londyn a ten komentator cały czas powtarza. juz w przyszłym roku w Pekinie, brak profesjonalizmu, głupie pomyłki...
|
|
| 30 lipca 2011 13:14 |
#20
|
pozdrowienia dla baci/babci Konrada? Niech będzie ! - pewnie też jest z Puław ;) |
|
| 30 lipca 2011 13:31 |
#21
|
|
świetny wyścig ! BRAWO dla Konrada i gratulacje dla niego i Bartka Kizierowskiego oby tak dalej a w Londynie Konrad będzie mógł spokojnie walczyć z Phelpsem ! :D
|
|
| 30 lipca 2011 13:32 |
#22
|
|
trzeba będzie jeszcze tylko nad brytyjskim pronounciation popracować i będzie można po wygranej w Londynie wywiadów udzielać ;)
|
|
| 30 lipca 2011 13:36 |
#23
|
|
i takie chwile moywują do dalszego, bardziej intensywnego młócenia wody
...mnie też |
|
| 30 lipca 2011 13:45 |
#24
|
|
Nieco na marginesie. MSS Franklin ciśnie grzbietem prawie jak faceci. Prawie, bo jeszcze nie wykorzystuje w pełni dynamiki bark-biodro (do tego trzeba jeszcze więcej krzepy). Ale jak trenerzy znajdą metody eksploatacji tego elementu, to będzie niedługo kolejny kosmiczny rekord (200 grzbietem, a może i 100).
|
|
| 30 lipca 2011 13:45 |
#25
|
|
Nasi delfiniści lubią srebro, jak nie na 200 (2009), to na 100m :)
Gratulacje ! |
|
| 30 lipca 2011 13:47 |
#26
|
rozumiem że chcesz przypomnieć również Rafała Szukałę.... ścigałem się swego czasu z nim (choć grzał mnie niemiłościwie) |
|
| 30 lipca 2011 13:54 |
#27
|
|
Ale w 4 x 100 zm. Franklin zaspała. Byłby rekord.
|
|
| 30 lipca 2011 14:40 |
#28
|
|
Duża racja z Franklin. Paszport biologiczny tez ok. To tak z marginesu.
BRAWO KONRAD |
|
| 30 lipca 2011 15:53 |
#29
|
|
A wedlug PZP to podobno realne szanse na medal mial tylko Korzen... Powinni sie wszyscy do dymisji podac, g...n wiedza o mozliwosciach Czerniaka, Kawy czy Cieslaka....
|
|
| 30 lipca 2011 16:13 |
#30
|
|
Konrad w kapitalnej formie w Szanghaju, świetnie się rozwija, przecież szybciej (w normalnym stroju) pływali tlylko Crooker i Phelps.
Niestety znów większość reprezentantów zawiodła, a czasy Alicji Tchórz i Filipa Wypycha to jakaś katastrofa. Moim zdaniem jest to wina znowu beznadziejnego terminy Mistrzostw Polski, gdyż Cieślak, który na nich słabiutko wypadł w Szanghaju byl bardzo dobry, mam jeszcze nadzieję że Korzeń w Londynie popłynie na 200 motylem w granicach 1:54,50... |
|
| 30 lipca 2011 16:25 |
#31
|
|
Oj tam Korzen i Korzen. Wazne ze Konrad Czerniak zadzialal. Szczerze powiem nie widze sensu tlumaczenia slabych wynikow naszych gWIAZD a to terminem mistrzostw a to czym innym. Spojrzmy prawdzie w oczy... dzis malo kto z nich wogole jest w stanie nawiazac rownozedna walke na kluczowych zawodach. Tlumacznie czemu tego nie zmieni. Jeszcze raz BRAWO KONRAD!!!
|
|
| 30 lipca 2011 18:03 |
#32
|
|
Marcin Cieslak I Lochte to bezsprzecznie gwiazdy tych mistrzostw. Reszta byla tylko tlem dla tych gwiazd a prywatnie przyjaciol z Florydy
|
|
| 30 lipca 2011 18:10 |
#33
|
|
Dla porządku i uspokojenia emocji- wygrał Michael Phelps (51,15), trzeci był Tyler McGill (51,26). Ależ emocje!!!!
|
|
| 30 lipca 2011 18:42 |
#34
|
|
BuHa ha ha a to dobre z cieślakiem
|
|
| 30 lipca 2011 19:03 |
#35
|
Nie chodzi tu o miejsce, tylko o czas, jeśli płynie się na MŚ o 7 dziesiątych wolniej niż na MP na 50 m a około 4 s wolniej na 200 m to coś w tym jest... |
|
| 30 lipca 2011 19:03 |
#36
|
51,15 to czas Czerniaka xD |
|
| 30 lipca 2011 20:11 |
#37
|
drz zauważył nasz drobny błąd, który poprawiliśmy w artykule;) |
|
| 30 lipca 2011 20:25 |
#38
|
|
zgodzę się, że Lochte to gwiazda tych mistrzostw, ale dodałabym jeszcze Melissę Franklin. Jest rewelacyjna i w Londynie ma ogromne szanse na złote medale! Czego jej życzę ;) No i oczywiście Konrad Czerniak!!! Warto wspomnieć, że to najmłodszy zawodnik w całej stawce finałowej, więc rywale mogą zacząć się obawiać.. na poważnie. Zapewne zrobi się o nim głośno, media, eksperci. Żeby się tylko chłopak nie pogubił w tym całym rozgłosie, niech robi swoje!
|








