arena

MŚ Szanghaj dzień 7: Ostatni bastion- live

szanghaj.jpg

Bastion obroniony!!! Ostatni polski zawodnik w wyścigu indywidualnym i ostatnia szansa medalowa wspaniale wykorzystana przez Konrada Czerniaka!!!! Mamy Srebrny medal!!! Zapraszamy na relację live z zawodów!!!

 

Na placu boju pozostał już tylko jeden Polak w konkurencji indywidualnej (w niedzielę startuje polska sztafeta 4x100m zmiennym)- Konrad Czerniak, który nawet w oczach amerykańskich fachowców wyrasta na głównego faworyta do stanięcia obok Michaela Phelpsa na podium wyścigu na 100m stylem motylkowym. Ostatni start indywidualny i ostatnia szansa na medal. Dramaturgia jak u Hitchcocka…

A oto jak wygląda lista dzisiejszych wyścigów:

 

Finały:

 

50m motylkowym kobiet (: 25,07):

Niesamowity dramat Therese Alshammar. 33-letnia Szwedka, która była faworytką konkurencji wspaniale prowadziła od samego początku, nie trzymała niestety linii płynięcia, fala wody zepchnęła bardzo blisko liny wyznaczającej brzeg toru. Mimo wszystko Alshammar prowadziła jeszcze 5 metrów przed metą, jednak wybitnie nie trafiła ostatniego ruchu i dała się wyprzedzić Inge Dekker. Czas zwyciężczyni daleki od rekordowych osiągnięć- 25,71. Alshammar- 25,76, trzecia Melanie Henique z Francji- 25,86.

 

 

50m dowolnym mężczyzn (: 20,91):

Rewelacyjny wyścig w wykonaniu Cesara Cielo, który już w połowie dystansu miał pół metra przewagi nad rywalami. Brazylijczyk wygrał zdecydowanie z najlepszym rezultatem w tym roku- 21,52. Za jego plecami rozegrała się wspaniała walka na milimetry pomiędzy Luca Dottą (21,90), Alainem Bernardem (21,92), Nathanem Adrianem (21,93) i Bruno Fratusem (21,96). Fratus, gdyby powtórzył swój wynik z wczorajszego półfinału (21,74) zapewniłby dublet na podium Brazylijczykom.

 

Jeśli mowa o Cesarze Cielo, warto przypomnieć, że FINA postanowiła wprowadzić do pływania tzw. "paszport biologiczny". Nowy test na doping bierze pod uwagę skład chemiczny krwi i reszty organizmu nie na podstawie jednorazowego testu, lecz przez dłuższy czas opierając się na serii badań. Podczas gdy pojedyncze badania są często nieskuteczne, "paszport" pozwala ekspertom ustalić zmiany w organizmie, nawet jeśli inny test bezpośrednio nic nie wykazał i nie wiadomo nawet, co konkretnie dany sportowiec brał. Każde zmiany w charakterystycznym dla każdego człowieka "paszporcie" są powodem do podejrzeń. Ustalenie obecności niedozwolonych substancji na podstawie jednej próbki, jest często niemożliwe. Na przykład - erytropoetyna, czyli słynne EPO, jest wykrywalna przez zaledwie trzy dni po wprowadzeniu do organizmu, chociaż działa na korzyść oszusta całe tygodnie.

 

200m grzbietowym kobiet (: 2:04,81):

Amerykański system kwalifikacji do dużych imprez jest bezwzględny dla zawodników. Kadra USA jest ogłaszana na około rok przed imprezą, przez co często nieoszlifowane wcześniej diamenty, stając się brylantami nie mają szansy na pokazanie pełnego spektrum swoich umiejętności. Ofiarą tego systemu stała się 16-letnia Melissa Franklin, która mogła wystartować na tych mistrzostwach tylko w dwóch konkurencjach indywidualnych (50 i 200m stylem grzbietowym). Jak udowadnia młodziutka Amerykanka od początku 2011 roku, więcej jej startów zagwarantowałoby więcej medali w Szanghaju dla reprezentacji USA. Franklin pokazała swoją moc już w sztafecie 4x200m stylem dowolnym, gdzie na pierwszej zmianie popłynęła lepiej niż zwyciężczyni konkurencji indywidualnej Federica Pellegrini. Choćby dlatego cały pływacki świat skierował swój wzrok na tor 4 finału na 200m stylem grzbietowym...

Franklin ruszyła niezwykle mocno, poprawiając swoje międzyczasy ze świetnych eliminacji. Wspaniały wyścig w wykonaniu Missy zakończył się w czasie tylko o 0,29 sekundy gorszym od rekordu świata! 2:05,10 i możemy spokojnie mówić o kolejnym "Michaelu Phelpsie w spódnicy".

Srebrny medal dla Belindy Hocking (2:06,06), brązowy, dość zaskakująco dla Sharon van Roovendaal z Holandii (2:07,78).

 

100m motylkowym mężczyzn (: 49,82):

Na starcie konkurencji zabrakło słabego w eliminacjach Milorada Cavica. Pod nieobecność największego rywala Michaela Phelpsa w ostatnich latach, nadzieje Polaków skierowane ku startowi najmłodszego w gronie finalistów Konrada Czerniaka sięgały zenitu...

 

MAMY SREBRNY MEDAL!!!!!!!!

Konrad Czerniak wspaniale płynął ramię w ramię z Michaelem Phelpsem. Po pierwszych 50 metrach stawka zawodników była niesamowicie wyrównana. Na ostatnich metrach widać było wyraźnie, że wygra Michael Phelps, ale pozostałe medale były kwestią otwartą. Wspaniały finisz Konrada Czerniaka dał mu drugie miejsce i kolejny fenomenalny rekord kraju- 51,15!!!! Mamy w końcu upragniony medal!!!!!

Dla porządku i uspokojenia emocji- wygrał Michael Phelps (50,71), trzeci był Tyler McGill (51,26). Ależ wspaniały wyścig!!!!

Rozpoczyna się KonradoMania!!!!!!

 

Olbrzymie brawa należą się nie tylko Konradowi, ale również jego trenerowi Bartkowi Kizierowskiemu, który przygotował zawodnika do mistrzostw świata absolutnie doskonale! Polskie pływanie wciąż istnieje!!!!

 

800m dowolnym kobiet (: 8:14,10):

Wspaniały wyścig bark w bark pomiędzy złotą medalistką na 1500m stylem dowolnym, Dunką Lotte Friis i Brytyjką Rebeccą Adlington, wygrana przez drugą z wymienionych zawodniczek (8:17,51). Friis ze srebrnym medalem (8:18,50), trzecie miejsce dla finiszującej w grupie pościgowej Amerykanki Kate Ziegler (8:23,36).

 

 

4x100m zmiennym kobiet (: 3:52,19):

W ostatniej konkurencji siódmego dnia zawodów rywalizacja zakończyła się bardzo szybko. Płynące w składzie Coughlin-Soni-Vollmer-Franklin Amerykanki były o włos długości 0,17 sekund od pobicia rekordu świata należącego do Chinek i z olbrzymią przewagą pokonały drugie na mecie... Chinki. Ostateczna kolejność na mecie wyścigu, w którym zdyskwalifikowano dwa składy:

1. Amerykanki (3:52,36), 2. Chinki (3:55,61), 3. Australijki (3:57,13).

 

 

Półfinały:

 

50m klasycznym kobiet (: 29,80):

W pierwszym półfinale wygrała Rosjanka Yulia Efimova w czasie 30,81. Rosjanka po zakończeniu wyścigu miała wyraźny problem z palcem, prawdopodobnie bardzo mocno uderzyła w tablicę końcową, mamy nadzieję że nic nie przeszkodzi jej w starcie w jutrzejszym finale.

Patrząc na skład drugiego finału można było spodziewać się zdecydowanie bardziej emocjonującej walki. Na starcie stanęły bowiem między innymi Rebecca Soni, Leisel Jones, oraz aktualna rekordzistka świata Jessica Hardy. Faworytki nie zawiodły. Wygrała zdecydowanie Hardy, która miała wspaniałą reakcję startową (0,66) i osiągnęłą czas 30,40 pokonując Soni (30,74) i Jones (31,14). Awans do finału gwarantował czas 31,41.

 

50m dowolnym kobiet (: 23,73):

W pierwszym półfinale zdecydowane zwycięstwo odniosła faworyzowana, najlepsza sprinterka ostatnich dwóch lat, Holenderka Ranomi Kromowidjojo (24,56). W drugim, bardzo wyrównanym wyściu zwycięstwo odniosła płynąca bocznym torze Dunka Jeanette Ottessen (24,61), która minimalnie wyprzedziła Therese Alshammar.

Aby awansować do jutrzejszego finału należało popłynąć na poziomie 25,05.

 

50m grzbietowym mężczyzn (: 24,04):

Głównym pytaniem przed rozpoczęciem półfinałów było "Czy Camille Lacourt po złotym medalu na 100m, ale bez tak rewelacyjnego czasu jak podczas ME w Budapeszcie, będzie w stanie pogrozić palcem rekordowi świata Liama Tancocka?".

Obaj wielcy rywale trafili na siebie już w pierwszym z wyścigów półfinałowych. Na razie do rekordowych osiągnięc daleko. W pierwszym pojedynku zwycięstwo Tancocka (24,62) przed Lacourtem (24,85). W drugim wygrał mierzący 204 cm wzrostu, reprezentant Republiki Południowej Afryki Gerhard Zandberg (24,91).

Półfinałowe wyniki zaskakująco odległe od osiągnięć rekordowych. Przypomnijmy, że w zeszłym roku podczas ME, Camile Lacourt pływał dystans 50m stylem grzbietowym w 24,07...

 

Komplet wyników będzie się pojawiał tutaj>>>




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

q 30 lipca 2011 12:47 #1 reply
jeeeeest!!!
ja 30 lipca 2011 12:47 #2 reply
Wow, obstawialem braz, a tutaj zajebise srebro !!!
Krzys 30 lipca 2011 12:49 #3 reply
Wreszcie pykło przy starcie i ścianie...
czoko 30 lipca 2011 12:49 #4 reply
CZERNIAK V-CE MISTRZEM ŚWIATA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
luk 30 lipca 2011 12:49 #5 reply
JEST srebro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Tak jak przewidywalem, ale jego czas mnie rozwalil
q 30 lipca 2011 12:50 #6 reply
Krzys
Wreszcie pykło przy starcie i ścianie...

ściana - 100%
start najlepszy z azjatyckich startów
ja 30 lipca 2011 12:52 #7 reply
za rok phelps konczy kariere i nastanie era kondzia ;)
master 30 lipca 2011 12:54 #9 reply
Czyli, ze Phelps wygrał z czasem Czerniaka?;D
czoko 30 lipca 2011 12:55 #10 reply
zerniak 51.15!!!!! A Phelps 50,71
Alex 30 lipca 2011 12:56 #11 reply
Czerniak wymiata!!! puławy rządzą!! PIatka tez rządzi!:D
x 30 lipca 2011 12:57 #12 reply
dzieki;D

Phelps juz plywal szybciej na PAN PACS tam mial 50.48 i strasznie wolna reakcje startowa
paweł 30 lipca 2011 12:57 #13 reply
gratulacje dla czerniaka ale może pan redaktor sikora uważał by co mówi na antenie eurosportu i nie nie szerzył błednych informacji jesli nie ma co do nich 100 % pewności gdyż wielki trener klasy mistrzoswkiej nie był pierwszym trenerem konrada czerniaka gdyż po prostu nieczysto przejął czerniaka w pierwszej gimnazjum od pana sławomira słotwińskiego
y 30 lipca 2011 12:58 #14 reply
Alex
Czerniak wymiata!!! puławy rządzą!! PIatka tez rządzi!:D

piątka dla Puław
przybij Waść piątkę
master 30 lipca 2011 12:59 #15 reply
Dobrze, że wytrzymał psychicznie:) Młody zawodnik, świetne warunki fizyczne, świetne wyniki, świetna technika, świetny trener;)
Czekamy na Londyn, gratulacje;)
Italiano 30 lipca 2011 13:07 #16 reply
Bravissimo,mando tanci bacio Konrado!!! Niech nam zyje sto lat...Ostatni bastion obroniony??? A tego Sikore trzeba usunac z anteny,bo nie ma pojecia o plywaniu,chyba ze szybko przeczyta z kartki.
ej 30 lipca 2011 13:10 #17 reply
Olbrzymie brawa należą się nie tylko Konradowi, ale również jego trenerowi Bartkowi Kizierowskiemu, który przygotował zawodnika do mistrzostw świata absolutnie doskonale! Polskie pływanie wciąż istenieje!!!!

W Hiszpanii ;D
ps. Gratulacje!!!
Alex 30 lipca 2011 13:13 #18 reply
właśnie czekamy na Londyn a ten komentator cały czas powtarza. juz w przyszłym roku w Pekinie, brak profesjonalizmu, głupie pomyłki...
u 30 lipca 2011 13:14 #20 reply
Italiano
Bravissimo,mando tanci bacio Konrado!!! Niech nam zyje sto lat...Ostatni bastion obroniony??? A tego Sikore trzeba usunac z anteny,bo nie ma pojecia o plywaniu,chyba ze szybko przeczyta z kartki.

pozdrowienia dla baci/babci Konrada?
Niech będzie ! - pewnie też jest z Puław ;)
ginger 30 lipca 2011 13:31 #21 reply
świetny wyścig ! BRAWO dla Konrada i gratulacje dla niego i Bartka Kizierowskiego oby tak dalej a w Londynie Konrad będzie mógł spokojnie walczyć z Phelpsem ! :D
Q 30 lipca 2011 13:32 #22 reply
trzeba będzie jeszcze tylko nad brytyjskim pronounciation popracować i będzie można po wygranej w Londynie wywiadów udzielać ;)
y 30 lipca 2011 13:36 #23 reply
i takie chwile moywują do dalszego, bardziej intensywnego młócenia wody
...mnie też
Krzys 30 lipca 2011 13:45 #24 reply
Nieco na marginesie. MSS Franklin ciśnie grzbietem prawie jak faceci. Prawie, bo jeszcze nie wykorzystuje w pełni dynamiki bark-biodro (do tego trzeba jeszcze więcej krzepy). Ale jak trenerzy znajdą metody eksploatacji tego elementu, to będzie niedługo kolejny kosmiczny rekord (200 grzbietem, a może i 100).
Piotr 30 lipca 2011 13:45 #25 reply
Nasi delfiniści lubią srebro, jak nie na 200 (2009), to na 100m :)
Gratulacje !
r 30 lipca 2011 13:47 #26 reply
Piotr
Nasi delfiniści lubią srebro, jak nie na 200 (2009), to na 100m :)
Gratulacje !

rozumiem że chcesz przypomnieć również Rafała Szukałę....
ścigałem się swego czasu z nim (choć grzał mnie niemiłościwie)
Krzys 30 lipca 2011 13:54 #27 reply
Ale w 4 x 100 zm. Franklin zaspała. Byłby rekord.
bill 30 lipca 2011 14:40 #28 reply
Duża racja z Franklin. Paszport biologiczny tez ok. To tak z marginesu.
BRAWO KONRAD
w 30 lipca 2011 15:53 #29 reply
A wedlug PZP to podobno realne szanse na medal mial tylko Korzen... Powinni sie wszyscy do dymisji podac, g...n wiedza o mozliwosciach Czerniaka, Kawy czy Cieslaka....
bryndzak 30 lipca 2011 16:13 #30 reply
Konrad w kapitalnej formie w Szanghaju, świetnie się rozwija, przecież szybciej (w normalnym stroju) pływali tlylko Crooker i Phelps.
Niestety znów większość reprezentantów zawiodła, a czasy Alicji Tchórz i Filipa Wypycha to jakaś katastrofa. Moim zdaniem jest to wina znowu beznadziejnego terminy Mistrzostw Polski, gdyż Cieślak, który na nich słabiutko wypadł w Szanghaju byl bardzo dobry, mam jeszcze nadzieję że Korzeń w Londynie popłynie na 200 motylem w granicach 1:54,50...
suf 30 lipca 2011 16:25 #31 reply
Oj tam Korzen i Korzen. Wazne ze Konrad Czerniak zadzialal. Szczerze powiem nie widze sensu tlumaczenia slabych wynikow naszych gWIAZD a to terminem mistrzostw a to czym innym. Spojrzmy prawdzie w oczy... dzis malo kto z nich wogole jest w stanie nawiazac rownozedna walke na kluczowych zawodach. Tlumacznie czemu tego nie zmieni. Jeszcze raz BRAWO KONRAD!!!
Antek 30 lipca 2011 18:03 #32 reply
Marcin Cieslak I Lochte to bezsprzecznie gwiazdy tych mistrzostw. Reszta byla tylko tlem dla tych gwiazd a prywatnie przyjaciol z Florydy
drz 30 lipca 2011 18:10 #33 reply
Dla porządku i uspokojenia emocji- wygrał Michael Phelps (51,15), trzeci był Tyler McGill (51,26). Ależ emocje!!!!
ryan 30 lipca 2011 18:42 #34 reply
BuHa ha ha a to dobre z cieślakiem
bryndzak 30 lipca 2011 19:03 #35 reply
suf
Oj tam Korzen i Korzen. Wazne ze Konrad Czerniak zadzialal. Szczerze powiem nie widze sensu tlumaczenia slabych wynikow naszych gWIAZD a to terminem mistrzostw a to czym innym. Spojrzmy prawdzie w oczy... dzis malo kto z nich wogole jest w stanie nawiazac rownozedna walke na kluczowych zawodach. Tlumacznie czemu tego nie zmieni. Jeszcze raz BRAWO KONRAD!!!

Nie chodzi tu o miejsce, tylko o czas, jeśli płynie się na MŚ o 7 dziesiątych wolniej niż na MP na 50 m a około 4 s wolniej na 200 m to coś w tym jest...
bryndzak 30 lipca 2011 19:03 #36 reply
drz
Dla porządku i uspokojenia emocji- wygrał Michael Phelps (51,15), trzeci był Tyler McGill (51,26). Ależ emocje!!!!

51,15 to czas Czerniaka xD
sir 30 lipca 2011 20:11 #37 reply
bryndzak
drz
Dla porządku i uspokojenia emocji- wygrał Michael Phelps (51,15), trzeci był Tyler McGill (51,26). Ależ emocje!!!!

51,15 to czas Czerniaka xD

drz zauważył nasz drobny błąd, który poprawiliśmy w artykule;)
Jagoda 30 lipca 2011 20:25 #38 reply
zgodzę się, że Lochte to gwiazda tych mistrzostw, ale dodałabym jeszcze Melissę Franklin. Jest rewelacyjna i w Londynie ma ogromne szanse na złote medale! Czego jej życzę ;) No i oczywiście Konrad Czerniak!!! Warto wspomnieć, że to najmłodszy zawodnik w całej stawce finałowej, więc rywale mogą zacząć się obawiać.. na poważnie. Zapewne zrobi się o nim głośno, media, eksperci. Żeby się tylko chłopak nie pogubił w tym całym rozgłosie, niech robi swoje!