Paweł Słomiński: Mogłoby być lepiej

korzeniowski.jpg

Powody do kolejnej ciekawej dyskusji podrzuca nam Paweł Słomiński, który w wywiadzie dla onet.pl mówi o tym, gdzie znajduje się nasze pływanie bezpośrednio po MPS...

 

Jak oceniłby pan mistrzostwa Polski. Czy pana zdaniem poziom imprezybył zadowalający, czy jednak nie?

- Według mnie mogłoby być trochę lepiej. Pamiętam czasy bardziej emocjonujących pojedynków, szczególnie tych na najwyższym poziomie. Należy też jednak podkreślić, że liczba minimów uzyskanych przez naszych zawodników o czymś świadczy.

 

Przed mistrzostwami rozmawialiśmy i pan twierdził, że przyzwoitym wynikiem byłoby uzyskanie dziesięciu minimów na mistrzostwa świata. Tymczasem rezultat ten został osiągnięty z nadwyżką.

- Rzeczywiście. Były też jednak niespodzianki, bo przecież wszyscy liczyliśmy, że Marcin Cieślak wypełni minimum bez problemu. To na pewno była niespodzianka in minus. Tak naprawdę kwalifikacje na mistrzostwa świata zrobili wszyscy ci, na których liczyliśmy. Może z wyjątkiem Dawida Szulicha, który fenomenalnie popłynął 100 metrów stylem klasycznym. Całkowicie zatem zasłużył na wyjazd na mistrzostwa świata.

 

Wywołał pan do tablicy Marcina Cieślaka. Czy ten zawodnik pojedzie na mistrzostwa świata, bo przecież wypełnił minimum, ale nie na tej imprezie, na której było ono wymagane?

- Skład kadry będzie zatwierdzony na zarządzie, który się odbędzie w przyszłym tygodniu. Wiem jednak, że tendencja jest taka, żeby jednak Marcina zabrać na mistrzostwa świata. Ja mam mieszane uczucia co do tej decyzji. Zresztą środowisko mnie zna z tego, że jestem dosyć konserwatywny w swoich poglądach. Jeżeli zatem ustala się, że minima mają być robione na konkretnych zawodach i tak robią najlepsi na świecie, to trzymajmy się tego. Z drugiej jednak strony wiemy, że pierwszy rok dla zawodników, którzy decydują się trenować w Stanach Zjednoczonych jest zawsze trudny. Marcin z kolei jest takim zawodnikiem, na którym nam zależy. Ważne jest to, żeby jak najlepiej przygotował się do igrzysk olimpijskich. Dlatego niezgłoszenie go do mistrzostw świata byłoby w tym przypadku błędem. To zawodnik, który rozwija się cały czas i z powodzeniem może rywalizować z najlepszymi pływakami na świecie. Jeżeli zatem "wypadłby z obiegu" na kilka miesięcy, byłaby to duża strata dla niego.

 

Zaskoczeniem był wynik Mateusza Sawrymowicza? Wydaje się, że nasz mistrz świata powoli wraca do formy.

- Bardzo się z tego cieszę. Traktuję ten jego wynik podobnie, jak ten uzyskany przez Otylię. To dobry rezultat, ale na pewno jeszcze nie wystarczający do tego, by liczyć się w walce o medal mistrzostw świata. Bardzo dobrą informacja dla sympatyków pływania jest jednak to, że wraca.

 

A jak oceniłby pan postawę młodszych zawodników, którzy za kilka lat mają stanowić o sile polskiego pływania?

- Wystarczy popatrzeć na skład reprezentacji na mistrzostwa świata juniorów w Limie. Przed dwoma laty w reprezentacji na tę imprezę byli tacy pływacy, jak: Radosław Kawęcki, Alicja Tchórz, Mirela Olczak. Teraz stanowią oni trzon reprezentacji na mistrzostwa świata seniorów. Teraz kwalifikacje uzyskały dwie osoby. Czego zatem możemy się spodziewać. To na pewno bardzo zła informacja. Cały czas to powtarzam, że trzeba zacząć budowanie systemu dla młodych zawodników, którzy mają stanowić naszą reprezentację za 4-8 lat. Tymczasem pomysłów jakoś specjalnie nie widzę. W seniorskim pływaniu liczą się głównie zawodnicy, którzy zdobywają medale mistrzostw Europy juniorów w olimpijskich konkurencjach. Tego nam brakuje. W zeszłym roku wywalczyliśmy na tej imprezie tylko cztery medale. Oczywiście wielkimi krokami zbliżają się igrzyska i wszyscy koncentrujemy się na tej imprezie. Tymczasem przecież juz wiemy, jacy nasi zawodnicy mają szansę walczyć tam o medale. Oni już przygotowują się według specjalnych programów. Trzeba jednak myśleć perspektywicznie, by stać nas było na wysłanie zawodników na kolejne igrzyska.

 

Źródło: Onet.pl, rozmawiał Tomasz Kalemba



Inne Newsy

Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

Krzysiek O. 27 maja 2011 16:49 #1 reply
"Ja mam mieszane uczucia co do tej decyzji. Zresztą środowisko mnie zna z tego, że jestem dosyć konserwatywny w swoich poglądach."... a ile razy Pan Slominski wpychal swoich zawodnikow na imprezy mistrzowskie bez uzyskanych minimow? Pare lat poza kadra i juz zapomnial. Wypowiedz mozna porownac do polityka, ktory byl u wladzy, a teraz jest w opozycji.
ja 27 maja 2011 18:21 #2 reply
Na MŚJ minimum zrobiła tylko dwójka zawodników bo minima były ustalane na podstawie MŚJ z 2009r kiedy można było startować w strojach hitech i wg mnie to jest jedyny powód, dla którego tylko 2 osoby uzyskały minimum ;)
theD 27 maja 2011 22:26 #3 reply
Wypych byl pewniakiem na minimu... niczym p. Slominskiego nie zaskoczyl...
Jeronimo 28 maja 2011 07:34 #4 reply
ile lat jeszcze bedziemy porownywali sie do strojow hitech?swiat poprawia wyniki uzyskiwane w nich juz w majtkach.u kobiet roznica nie jest tym bardziej wielka bo powierzchnia ciala pokryta strojem jest nie wiele mniejsza niz kiedys.pora po prostu powiedziec sobie ze jestesmy slabsi niz kiedys i juz.aha,jeszcze jedno.kiedy na MS w Rzymie minima robiono na podstawie wynikow uzyskanych w tekstyliach bylo ok,teraz jest odwrotnie i juz jest zle.lubimy miec usprawiedliwienie naszych slabosci.
hmmm 28 maja 2011 09:47 #5 reply
Ciekawe, że Słonimski w żaden sposób nie czuje sie odpowiedzialny za kiepską kondycję i złą atmosferę w polskim pływaniu :(
hmmm 28 maja 2011 09:47 #6 reply
Oczywiście Słomiński - sorry za pomyłkę
jaś 28 maja 2011 11:22 #7 reply
Ten facet to jakaś pomyłka.Ma tupet.Zapomniał nagle jak wciskał swoich zawodników do sztafety 4x200 kraulem żeby sobie na wycieczkę pojechali.Kurcze, gdy by był szczery i miał trochę pokory to każdy by go pamiętał jako dobrego trenera.A tak to większość będzie go pamiętać z tego że rozwalił polskie pływanie i paru zawodników.
aga 28 maja 2011 16:29 #8 reply
wolałabym zabrać Cieslaka, ktory minimum nie wypełnił na MP, niż Sławka Kuczkę, który ma 40 wynik na świecie i pojedzie na wycieczkę...
gosc 31 maja 2011 10:18 #9 reply
widze wielu nie zorientowanych w temacie.nigdy nie pojechalem do sztafety "na krzywy ryj".reguly zawsze byly znane i musialem byc w pierwszej 6-ce na mp zeby pojechac.TAK BYLO ZAWSZE.i mozna wiele rzeczy mowic o slominskim ale nie tego ze wciskal swoich zawodnikow.mowil nam zawsze ze jak bede siodmy to pojedzie kto inny.jak sie jas nie znasz na sprawie to nie zabieraj glosu.gdzie byles jak wygrywalem z toba.w szatni?
jaś 31 maja 2011 22:53 #10 reply
Nie chodzi o to że pojechałeś tylko o to, że te sztafety nieraz były tworzone bezsensu na siłe gdzie wiadomo było, że nie mają żadnych szans.I wiem, że Słomiński ciągnął sztafety na siłe żeby jego zawodnicy jechali.Więc nie chodzi mi tu o zawodników bo wiadomo jak ktoś dostaje szanse wyjazdu to jedzie i sie cieszy.A tak ogólnie to ja nie jestem zawodnikiem więc w szatni nie siedziałem w czasie Twojego wyścigu.
gosc 1 czerwca 2011 12:10 #11 reply
nie rozumiem tej nagonki na tych co pojechali do sztafet.na IO jedzie 16 sztafet i w kazdym kraju walcza zeby wyslac sztafete.u nas wiesza sie koty na nas i na slomie za to ze wiecej ludzi ze srodowiska pojechalo na taka impreze.nie zalezy nam na tym zeby bylo nas,plywakow widac?kazdy zwiazek walczy o swoich na igrzyskach a ty pytasz poco?kim ty jestes?wywalczylem miejsce w sztafecie i pojechalem.to wszystko!niech kazdy tak zrobi.
pedro 1 czerwca 2011 14:55 #12 reply
gosc
nie rozumiem tej nagonki na tych co pojechali do sztafet.na IO jedzie 16 sztafet i w kazdym kraju walcza zeby wyslac sztafete.u nas wiesza sie koty na nas i na slomie za to ze wiecej ludzi ze srodowiska pojechalo na taka impreze.nie zalezy nam na tym zeby bylo nas,plywakow widac?kazdy zwiazek walczy o swoich na igrzyskach a ty pytasz poco?kim ty jestes?wywalczylem miejsce w sztafecie i pojechalem.to wszystko!niech kazdy tak zrobi.

calkowicie sie z toba zgadzam mimo ze sam nigdy sie nie dostalem do sztafety..:/
Stanley 1 czerwca 2011 16:55 #13 reply
Takich, ktorzy 'wywalczyli' miejsce w sztafecie bylo kilku... Giminski, Rurak, Rokicki, etc W Polsce nie trudno 'wywalczyc' miejsce w pierwszej 6-tce. Przywolam kawalek tekstu jaki napisal jeden z autorow na plywanie.net po IO w Pekinie

"Do Pekinu pojechała 17-sto osobowa ekipa. Dziesiątka z nich uzyskała wymagane minima, reszta pojechała za uśmiech i wyniki ze sztafet. Na najważniejszą imprezę sportową na świecie pojechały osoby, które nie uzyskały minimów, które nawet nie startowały w sztafetach, które te minima uzyskały. Dwie juniorki Wilk i Szczepaniak pojechały sobie na wycieczkę do Chin po to, aby popłynąć 200m kraulem w sztafecie, która była skazana na porażkę (Otylia nie płynęła w eliminacjach). Życiówki tych zawodniczek przed Pekinem (i po tez), są o 2-4 sekundy wolniejsze od średniej wyników z pamiętnej sztafety z ME w Budapeszcie (7:56.32 - srebrny medal). Pytanie się nasuwa, za co pojechały do Pekinu? Polski Związek Pływacki nie może zachowywać się jak autonomiczny związek, który podejmuje decyzje bo maja takie zachcianki. Dla naświetlenia tego paradoksu trzeba powiedzieć, ze z tej 17-sto osobowej ekipy dwóch zawodników nawet nie pływało na zawodach. Joanna Budzis i Łukasz Gimiński nie pływali w Pekinie. Na razie nie wiemy jakie są przyczyny, ale jest to trochę dziwne. PKOl wydaje pieniądze na zawodników, którzy nie startują. Na pewno nie możemy powiedzieć, że zawodnicy są słabi. Po prostu sztab szkoleniowy chyba nie wiedział co robi."
jacek 1 czerwca 2011 20:49 #14 reply
Bardzo dobrze, że wywalczyłeś miejsce w sztafecie pokonując naszych wybitnych zawodników.Nie chodzi o to czy wywalczyłeś czy nie bo jeśli wysyłali sztafetę to napewno sobie zasłużyłeś żeby pojechać.Tylko dlaczego kiedy mozna było zrobić lepsze sztafety to ich nie wysyłali i nie wysylają a jak Słominski był trenerem kadry to sztafetę umiał wepchnąć choćby tych sześciu zawodników robiło tak słabe wyniki.
gosc 2 czerwca 2011 09:42 #15 reply
o sztafety dzisiaj pytajcie panow z pzp.nikt tam nie jest zainetresowany tym zeby szkolic do sztafety.a na swiecie czesto tworza ja przecietni zawodnicy ale tacy ktorzy razem sa silni,w w zespole.jeszcze raz chce przypomniec ze w kazdym srodowisku wyjazd na zawody rangi MS czy IO to zaszczyt.nikt nie patrzy na przynaleleznosc klubowa tylko cieszy sie ze wielu zawodnikow jedzie by walczyc.warunek to zrobienie minimum.my wywalczylismy final MS w Melbeurne, w ME w Budapeszcie i wygrywalismy kwalifikacje krajowe. Dziewczyny na IO poojechaly bo dla srodowiska slominski wyszarpal sztafeta dodatkowe miejsca w ekipie dzieki sztafecie.zamiast sie cieszyc ze te dziewczyny do konca zycia beda mialy w dorobku udzial w IO krytyjkujecie je.co z was za ludzie?one nie dostaly tego za darmo.byly w kwalifikacjach w 16ce na swiecie.teraz nikt nie mysli o szteftach.jak sie uzbiera kilka gwiazd to sie robi sztafete a potem jest kolizja na zawodach startow indywid.i w sztafecie i nie ma skladu.sztafety trzeba budowac z tych co nie sa gwaizdami indywidualnie i uzupelniac najlepszymi.ale to robi sie treningiem w grupie.a dzis w pzp nikt tego nie widzi.a dzieki takim komentarzom jak te wasze sztafet nie bedzie nigdy.tylko od przypadku do przypadku.