arena

Paweł Słomiński: Lepiej żeby harowali

kizierczerniak.jpg

Lepiej, aby pływacy harowali, szykując się do igrzysk, niż sprężali się w walce o medale na mistrzostwach Europy na krótkim basenie - uważa Paweł Słomiński, były trener pływackiej reprezentacji Polski...

 

Polacy w Szczecinie zdobyli osiem medali, w tym pięć złotych. To najlepsze mistrzostwa Europy na nieolimpijskim, 25-metrowym basenie do 2005 roku, kiedy trenerem reprezentacji był właśnie Słomiński. Rok wcześniej pierwszy złoty medal olimpijski wywalczyła jego zawodniczka Otylia Jędrzejczak, później przyszły złota mistrzostw świata i Europy na olimpijskim, 50-metrowym basenie.

Jednak od ostatnich igrzysk biało-czerwoni znów w defensywie. W Pekinie nie zdobyli medalu, gorzej szło w mistrzostwach świata. Jeszcze cztery lata temu dzięki medalom Mateusza Sawrymowicza, Przemysława Stańczyka i Otylii Jędrzejczak Polska była czwarta w klasyfikacji medalowej, ale już wtedy baczny obserwator mógł stwierdzić, że jeśli nic się nie zmieni, polskie pływanie popadnie w przeciętność. Na mistrzostwach świata w Montrealu w 2005 roku Polacy pobili bowiem aż 18 rekordów kraju. W 2009 już tylko cztery. Podobnie dzieje się w mistrzostwach Europy na krótkim basenie. W 2005 roku w Trieście 11 medali zdobyło ośmioro zawodników, w Szczecinie siedem medali indywidualnych zdobyło czterech pływaków, a brąz dorzuciły pływaczki w sztafecie dzięki dyskwalifikacji lepszej drużyny.

Radosław Leniarski: Jak ocenia pan mistrzostwa Europy na krótkim basenie? Czy coś one powiedziały o sile polskiego pływania? Bo mam wrażenie, że uważa się powszechnie, że znów jesteśmy pływacką potęgą.

Paweł Słomiński, były trener Otylii Jędrzejczak i Pawła Korzeniowskiego oraz reprezentacji, która zdobyła najwięcej medali w historii polskiego pływania: - Medale super, tylu biało-czerwoni dawno nie zdobyli. Wizerunkowo - również było wspaniale, bo od dawna tyle dobrego o pływaniu się nie mówiło. Mam tylko nadzieję, że przygotowania do ME nie zaburzyły cyklu olimpijskiego. Najlepsi zawodnicy powinni w Szczecinie startować "z marszu", bo to nie jest dla nich impreza docelowa. Wolałbym, aby wykorzystali czas na pracę, na przygotowanie do igrzysk w Londynie. To ważny czas. Buduje się podstawy letniej formy, zawodnicy powinni wykonywać kawał ciężkiej pracy. Ja bym do mistrzostw Europy na krótkim basenie podszedł spokojnie. Gdyby się udało wywalczyć medal to OK, a jak nie, trudno, bo wiedziałbym, że walczymy o medale na igrzyskach. A my ewidentnie szykowaliśmy się na mistrzostwa w Szczecinie.

Czy w ogóle takie zawody jakimś miernikiem siły?

- Trudno porównywać wyniki ze Szczecina z wynikami np. Amerykanów, bo oni rzadko zanurzają się w basenie 25-metrowym, więc nie ma jak spotkać się ze światem na takim basenie i jednoznacznie zweryfikować siłę. Jeśli chodzi o możliwości polskich zawodników, mistrzostwa Europy nie pokazały nic nowego. Mamy - o czym wiedzieliśmy od jakiegoś czasu - Konrada Czerniaka. To megasportowiec, dojrzał pod każdym względem, może ścigać się z najlepszymi na świecie w najważniejszej imprezie. Jestem przekonany, że gdyby Konrad płynął na 100 m delfinem w kostiumie obowiązującym w zeszłym roku, pobiłby rekord świata. Jest murowanym kandydatem do walki o medale w tej konkurencji, a nawet do wyrównanej potyczki z Michaelem Phelpsem, zwłaszcza gdy Amerykanin nie weźmie się do solidnej roboty, z czym ostatnio było różnie. Drugi nasz mistrz ze Szczecina Radosław Kawęcki też jest kandydatem do medalu na igrzyskach. Jego wyniki w tekstylnym stroju zbliżają się do tych z ery strojów gumowych. Jest w trochę innej sytuacji niż wicemistrz świata na olimpijskim basenie Czerniak. Radek był w Szanghaju piąty z wyraźną stratą do podium. Start na krótkim basenie nie pozwala stwierdzić, czy dystans się zmniejszył. Obaj rozwijają się w sposób przemyślany.

Mateusz Sawrymowicz wreszcie wrócił po długiej przerwie - i ze światowym wynikiem. Jest w dobrym towarzystwie w Ameryce, bo w ośrodku, w którym trenuje między innymi mistrz olimpijski na 1500 m Ousama Mellouli. To daje gwarancję, że będzie się liczył w Londynie. Rozmawiałem z nim i wiem, że jest bardzo zdeterminowany. Nie ma w Ameryce pokus, które go tu ciągnęły, jest wspaniały klimat - tutaj przecież chorował.

 

A Paweł Korzeniowski i Otylia Jędrzejczak?

- Korzeniowski przeżywa kryzys formy - widać to z wyników, jak i z testów Instytutu Sportu [jako członek Klubu Londyn jego treningi podlegają weryfikacji]. Gdzie jest jego najmocniejsza strona - finisz, fantastyczne ostatnie 50 metrów? Tam dla niego zaczynało się pływanie. Tymczasem ostatnie 50 m w wyścigu na 200 m delfinem w 30 sekund to świadczy o brakach w przygotowaniu wytrzymałościowym.

Teraz pracuje inaczej, co się kłóci z moimi metodami. Mój program był ciężki, ale gwarantował medal igrzysk. Niepokoi mnie, że na rok przed igrzyskami Korzeniowski wraca z mistrzostw Europy na krótkim basenie bez medalu na 200 m st. mot. - w swojej najlepszej konkurencji. Korzeniowski wciąż jest w czołówce światowej, ale szanse na medal olimpijski się zmniejszyły.

Nie wiem, co on teraz zrobi - na osiem miesięcy przed startem w Londynie.

Otylia to chyba pozytywne zaskoczenie?

- Zrobiła duży krok do przodu, najlepszy wynik na 200 m delfinem od 2007 roku. Dodatkowo w półfinale na 100 m delfinem Otylia była tylko o kilkanaście setnych sekundy wolniejsza od własnej życiówki z Debreczyna. W finale posypała się technicznie i taktycznie, za bardzo chciała i się nie udało. Na 200 m delfinem widać było, że ma problemy z drugą częścią dystansu, jak Korzeniowski. Może to zaległości treningowe po długiej przerwie. Ma szanse nadrobić je w ciągu najbliższych miesięcy. Otylia również słynęła z dobrego tempa w drugiej części dystansu. Ubolewałem, że pierwsza część nie jest tak dobra jak druga.

Być może wpływ ma program treningowy Bartka Kizierowskiego, który jako trener specjalizuje się w sprincie. Żeby to wyjaśnić: kiedyś Otylia mimo słabego otwarcia broniła się niebywałym finiszem. Mam nadzieję, że poprawiając tempo pierwszych metrów, nie zapomni, czym wygrywała na finiszu.

Otylia w Londynie będzie miała 29 lat i choćby wiek sugeruje, że łatwiej może osiągnąć sukces na krótszym dystansie. Choć różnie z tym bywa: w szalenie wymagającej konkurencji 200 m st. motylkowym w Atenach przed siedmioma laty stoczyła porywającą walkę z 29-letnią Australijką Petrią Thomas. Teraz jest jednak trudniej. Zawodniczek na światowym poziomie jest więcej. Nie powiem więc teraz, że Otylia ma szanse na medal, ale że idzie w dobrą stronę.
 

Dlaczego w takim razie ani związek, ani ministerstwo nie pomagacie Otylii w Hiszpanii. Haruje tam bez żadnego wsparcia.

- pewne zasady, które obowiązują w finansowaniu polskiego sportu. Otylia nie może być w Klubie Polska Londyn 2012, bo nie ma odpowiednich wyników. Ale nie ma przeszkód, aby Polski Związek Pływacki pomógł jej finansować szkolenie w Hiszpanii.

 

Źródło: GazetaWyborcza.pl




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

CLM 13 grudnia 2011 18:58 #1 reply
"Mój program był ciężki, ale gwarantował medal igrzysk." - no tak, bo przecież w Pekinie trenerem Korzenia nie był Słomiński.
Mikołaj 13 grudnia 2011 19:38 #2 reply
Oczywiście mądre stwierdzenie: "Ja bym do mistrzostw Europy na krótkim basenie podszedł spokojnie. Gdyby się udało wywalczyć medal to OK" taka impreza nie jest codziennością w Polsce a my powinniśmy odpuścić . GRATULUJĘ TRENERZE :)
ja 13 grudnia 2011 19:48 #3 reply
Mysle ze Sloma mowiac o jego treningu, ktory grarantuje medal na IO mial na mysli przyklad Otylii
krzysztof 13 grudnia 2011 21:12 #4 reply
z całym szacunkiem dla Pana ale juz swoje pięć minut Pana mineło nie ma co sie wymądrzac ale dostał Pan gotowy materiał zawdnicy zrezygnowali z Pana a nie Pan z nich. A skoro Pan uważa sie za takiego ALFA i OMEGA prosze cos od podstaw stworzyc lub za granica szukać by uleczyc swoje kompleksy. OTi jest na własciwej drodze i wreszcie głowe wyłaczyła a do Bartka prosze nie ....... on juz pokazał i na pływalni i po za nia ze to co robi robi dobrze i z pełną odpowiedzialnościa
Marysia J. xD 13 grudnia 2011 21:28 #5 reply
hahahahaha. to mamy pewien medal na IO? sławomir kuczko? hahahaha. Panie Pawle...proszę...
... 13 grudnia 2011 22:36 #6 reply
mysle ze trener Slominski troche tym razem przesadzil. po pierwsze to sam sobie zaprzecza. jak zawodnicy dobrze plywali i bili rekordy zyciowe to zle bo powinni teraz ciezko trenowac, jak z kolei Korzen nie zrobil zyciowek to tez zle bo ma nie dobry program. a moze Korzen harowal... dla zawodnikow, ktorzy maja juz przepustke do Londynu (sawrymowicz, kawecki, czerniak - zloci medalisci ME) to byly najprawdopodobniej ostatnie zawody przed olimpiady gdzie mogli sobie pozwolic na dlluzsze odpuszczenie. teraz maja 8 miesiecy aby spokojnie sie przygotowac. ogolnie mowiac ktos chyba szuka dziury w calym. wszystkich naszych zawodnikow czeka harowanie, ale nie moge sie zgodzic z ta ocena ME. Mam nadzieje ze wszyscy w naszym srodowisku jestesmy na jednym wozku i chcemy dla naszej dyscypliny jak najlepiej...
Anu 13 grudnia 2011 22:46 #7 reply
Słoma znowu narzeka, a zawodnicy medalami zdobyli przynajmniej środki finansowe na dalsze trenowanie.
ttt 14 grudnia 2011 10:09 #8 reply
Słomiński musi gadac pierdoły bo już wszyscy by dawno o nim zapomnieli a takto się o nim przypomina.
tp 14 grudnia 2011 20:05 #9 reply
Jest wiele dróg do celu. Jak któryś z naszych pływaków zdobędzie medal w Londynie i będzie parę finałów to ok., zabawa w Szczecinie było dobra, jak nie to tych 5 medali nic nie będzie znaczyło.

Możecie narzekać na trenera, ale póki co pozostaje ostatnim polskim treneren, jaki doprowadził pływaka do medalu olimpijskiego i ostatnim pracującym w kraju do medalu mś. To są fakty i to go broni, a pisanie o mądrzeniu się i pierdołach pokazuje poziom części osób na tym portalu. Łatwo opluwać człowieka zza klawiatury.
krzysztof 14 grudnia 2011 20:35 #10 reply
tp - nikt nikogo nie opluwa jednakze zwaz iz zawodnicy byli na solidnej podbudowie ot trenerow klubowych i bodziec jakim jest zmiana trenera zadziałał jednakze zważ tp iz zawodnicy ci nie przebywali tylko pod opieka Słomy. ale idąc tokiem twojego rozumowania pozadziałaniu bodzca dalej sie nic nie działo a wrecz re wszystko poszło . Bartek popatrzmy nie wymądrza sie tylko spokojnie pracuje i szanuje Kowalczyka m.in ze tak doskonale wypracował dalsze kroki Czerniaka zreszta jak napisał ttt juz by dawno o nim zapomniano a ja powiem nie umie z godnościa odejśc i probuje mącic zreszta i tak sir usunie wiec nie bede dalej ciągnął
Zwieżak 14 grudnia 2011 22:04 #11 reply
W całości zgadzam się z tp, który przedstawił sensowne argumenty. Nie wypowiadał się też przeciw Bartkowi czy innemu trenerowi, więc nie rozumiem odpowiedzi krzysztofa. Jestem tylko kibicem, pływałem zaledwie kilka lat w szkole podstawowej, nie mam więc też doświadczenia z trenerami. Nie znam siena myśli szkoleniowej, ale mimo wszystko wciąż Pawła Słomińskiego bronią wyniki, prawda że sprzed kilku lat. Tyle że potem przez kilka lat nikt nic nowego nie stworzył (teraz światełko w tunelu z Czerniakiem, Kawęckim), zaś ci, którzy odeszli od Słomińskiego, na pewno nie poprawili swoich wyników.
I jeszcze jedno. Paweł Słomiński obok Piotra Albińskiego to jedyni przedstawiciele świata pływackiego,których przyjemnie słuchać w TV, przy których komentarzach zatrzymuję się, a nie wychodzę zrobić herbatę w czasie transmisji.
slawek 14 grudnia 2011 22:05 #12 reply
bede mial medal w londynie
znawca 15 grudnia 2011 15:35 #13 reply
Pan Slominski juz nie istnieje w plywaniu.Zawodnicy od niego odeszli wiec o czyms musi to swiadczyc...
kibic 15 grudnia 2011 18:31 #14 reply
"Mój program był ciężki, ale gwarantował medal igrzysk." W Pekinie - trenując z Panem Słomińskim - ani Otylia, ani Paweł medali nie zdobyli. Mówienie w ten sposób to przejaw pychy i braku szacunku dla rywali. Chyba żaden rozsądny trener nie może dać takiej gwarancji. Zestawiając najlepsze wyniki uzyskane na ME w Szczecinie Korzeniowskiego, Kawęckiego i Czerniaka: Korzeń (200 m mot.) - 931 pkt FINA, Kawęcki (200 m grzbiet) 918 pkt, Czerniak (50 m mot.) 932 pkt. trudno powiedzieć, że "Korzeniowski przeżywa kryzys formy" i że jego "szanse na medal olimpijski się zmniejszyły", natomiast Czerniak i Kawęcki to kandydaci do medalu. Młodsi zawodnicy dochodzą do czołówki, Korzeniowski musi bronić swojej pozycji. Skąd zatem tak negatywna ocena jego startów? Dlaczego taki specjalista nie zauważył, że Korzeniowski pierwsze 50 m na 200 m mot. przepłynął najszybciej w całej swojej dotychczasowej karierze i stąd też brak sił na finiszu. Dlaczego nie zwrócił uwagi, że na 200 m dow. Korzeniowski nauczony doświadczeniem poprzedniego dnia zaczął za wolno i nawet doskonały finisz nie pomógł. Najwygodniejj było stwierdzić, że są to braki w przygotowaniu wytrzymałościowym. Nie potrafię zrozumieć takiego braku obiektywizmu i zwykłej ludzkiej życzliwości wobec zawodnika, z którym pracował tyle lat. Czy cały czas nie przemawia żal za "rajem utraconym"? Czy Pan Słomiński chociaż raz zadał sobie pytanie: Co JA źle zrobiłem, że zawodnicy nie chcieli już ze mną trenować?
slom 15 grudnia 2011 20:49 #15 reply
a po co i dlaczego kasia zolnowska siedzi w hiszpanii ? kto sponsoruje ten wyjazd ?
Były Mistrz 16 grudnia 2011 11:47 #16 reply
Trener Słomiński już swoje zrobił.koncentrując się a konkretnie swoje ambicje na jednostkach zaniedbywał innych doprowadzając ich do rezygnacji z pływania (wielu mistrzów polski juniorów, młodzieżowców i seniorów). jeszcze przed sukcesami Otyli
Stanley 16 grudnia 2011 18:04 #17 reply
Slominski nadal siedzi w swojej wyimaginowanej rzeczywistosci. Jesli jego trening gwarantowal medal igrzysk to czemu teraz nie ma nawet jednego zawodnika na poziomie medali ME? Facet nie potrafi przyjac porazki na klate.
kibic2 16 grudnia 2011 22:41 #18 reply
kibic
"Mój program był ciężki, ale gwarantował medal igrzysk." W Pekinie - trenując z Panem Słomińskim - ani Otylia, ani Paweł medali nie zdobyli. Mówienie w ten sposób to przejaw pychy i braku szacunku dla rywali. Chyba żaden rozsądny trener nie może dać takiej gwarancji. Zestawiając najlepsze wyniki uzyskane na ME w Szczecinie Korzeniowskiego, Kawęckiego i Czerniaka: Korzeń (200 m mot.) - 931 pkt FINA, Kawęcki (200 m grzbiet) 918 pkt, Czerniak (50 m mot.) 932 pkt. trudno powiedzieć, że "Korzeniowski przeżywa kryzys formy" i że jego "szanse na medal olimpijski się zmniejszyły", natomiast Czerniak i Kawęcki to kandydaci do medalu. Młodsi zawodnicy dochodzą do czołówki, Korzeniowski musi bronić swojej pozycji. Skąd zatem tak negatywna ocena jego startów? Dlaczego taki specjalista nie zauważył, że Korzeniowski pierwsze 50 m na 200 m mot. przepłynął najszybciej w całej swojej dotychczasowej karierze i stąd też brak sił na finiszu. Dlaczego nie zwrócił uwagi, że na 200 m dow. Korzeniowski nauczony doświadczeniem poprzedniego dnia zaczął za wolno i nawet doskonały finisz nie pomógł. Najwygodniejj było stwierdzić, że są to braki w przygotowaniu wytrzymałościowym. Nie potrafię zrozumieć takiego braku obiektywizmu i zwykłej ludzkiej życzliwości wobec zawodnika, z którym pracował tyle lat. Czy cały czas nie przemawia żal za "rajem utraconym"? Czy Pan Słomiński chociaż raz zadał sobie pytanie: Co JA źle zrobiłem, że zawodnicy nie chcieli już ze mną trenować?

To najmądrzejsza opinia w temacie Brawo - myślenie nie boli
bill 16 grudnia 2011 23:29 #19 reply
Co ciekawe, w srodowisku mowi sie ze Slominski ma zajac na stanowisku prezesa PZP Usielskiego. i mam problem. Marketing Sloma ma dobry, wiec medialnie pewnie przyda sie do rozkrecenia popularnosci plywania. Z drugiej strony boje sie jego extremalnych pomyslow i braku dyskusji.
ojoj 17 grudnia 2011 09:13 #20 reply
ojoj,widze tu malo obiektywizmu.i wielu zazdrosnikow.po pierwsze slominski nie boi sie wyrazac swoich opinii.nawet skrajnych.w przeciwienstwie do was ktorzy kryhjac sie za klawiatura komputera potraficie tylko krytykowac.po drugie otylia i korzen uzyskali swioje najlepsze wynikim wiele lat po odejsciu od poprzedniech trenerow.a to swiadczy ze facet wie co robi.nawet jesli dostal uksztaltowanych zawodnikow to czyz kizier nie dostal takiego czerniaka?kazdy kiedys zmienia klub i trenera.po drugie w pekinie nie zdobyl medalu ze swoimi najlepszymi zawodnikami ale 4 i 6 miejsce w tamtych okolicznosciach zwiazanych z brakiem dostepu do kostiumow speedo)jest wynikiem ktory bedzie trudno poprawic.po trzecie to u niego o ile sie orientuje teraz trenuje szczepaniak ktora po odejsciu od bialeckiego i zabraniu sie na powaznie do roboty(tak mowia jej koledzy z druzyny)zaczela robic super wyniki,zdobywajac pierwszy w karierze final ME.wydaje mi sie ze opinie krytyczne zamieszczane na tym portalu sa calkowicie nie uzasadnione i wynikaja zen zwyklej ludzkiej zawisci.fakty sa takie jak napisal powyzej.to slominski jest najbardziej utytulowanym trenerem tego kraju.ma dlatego prawo wyrazac opinie.stoja za nim wyniki,umiejetnosc oceny faktow i odwaga publicznego wyrazania opinii.nir tak jak "kibice zza komputera".mam nadzieje ze to wlasmnie on zdecyduje sie na objecie funkcji prezesa pzp,bo obok umiejetnosci trenerskich to on byl autorem medialnego zamieszania (w pozytywnym tego slowa znaczeniu)wokol plywania wtedy kiedy dzialal w pzp.nieudolnosc panow z tej instytucji,wygodnych i nauczonych tylko panoszenia sie na zawodach jest juz meczaca.i wymaga zmian.jak we wszystkich przypadkach proponowalbym wiecej obiektywizmu w ocenach,mniej zawisci.wesolych swiat.
do ojoj 17 grudnia 2011 11:38 #21 reply
ojoj
ojoj,widze tu malo obiektywizmu.i wielu zazdrosnikow.po pierwsze slominski nie boi sie wyrazac swoich opinii.nawet skrajnych.w przeciwienstwie do was ktorzy kryhjac sie za klawiatura komputera potraficie tylko krytykowac.po drugie otylia i korzen uzyskali swioje najlepsze wynikim wiele lat po odejsciu od poprzedniech trenerow.a to swiadczy ze facet wie co robi.nawet jesli dostal uksztaltowanych zawodnikow to czyz kizier nie dostal takiego czerniaka?kazdy kiedys zmienia klub i trenera.po drugie w pekinie nie zdobyl medalu ze swoimi najlepszymi zawodnikami ale 4 i 6 miejsce w tamtych okolicznosciach zwiazanych z brakiem dostepu do kostiumow speedo)jest wynikiem ktory bedzie trudno poprawic.po trzecie to u niego o ile sie orientuje teraz trenuje szczepaniak ktora po odejsciu od bialeckiego i zabraniu sie na powaznie do roboty(tak mowia jej koledzy z druzyny)zaczela robic super wyniki,zdobywajac pierwszy w karierze final ME.wydaje mi sie ze opinie krytyczne zamieszczane na tym portalu sa calkowicie nie uzasadnione i wynikaja zen zwyklej ludzkiej zawisci.fakty sa takie jak napisal powyzej.to slominski jest najbardziej utytulowanym trenerem tego kraju.ma dlatego prawo wyrazac opinie.stoja za nim wyniki,umiejetnosc oceny faktow i odwaga publicznego wyrazania opinii.nir tak jak "kibice zza komputera".mam nadzieje ze to wlasmnie on zdecyduje sie na objecie funkcji prezesa pzp,bo obok umiejetnosci trenerskich to on byl autorem medialnego zamieszania (w pozytywnym tego slowa znaczeniu)wokol plywania wtedy kiedy dzialal w pzp.nieudolnosc panow z tej instytucji,wygodnych i nauczonych tylko panoszenia sie na zawodach jest juz meczaca.i wymaga zmian.jak we wszystkich przypadkach proponowalbym wiecej obiektywizmu w ocenach,mniej zawisci.wesolych swiat.

Każdy ma prawo do własnego zdania: "kibice zza komputera" również. A Szczepaniak trenując u Białeckiego jako 16 latka uzyskała pierwszą w karierze kwalifikację na IO.
ha 17 grudnia 2011 12:07 #22 reply
Z panami z naszego związku się zgadzam, że powinni sobie dać spokój jednak nie wydaje mi się żeby Słomiński był dobrym kandydatem.Facet który nie umie rozmawiać z innymi trenerami dla którego liczy się tylko wlasne zdanie i własna nieomylność wprowadzi dużo zamieszania.Uważam że nasze pływanie powolutku wychodzi z kryzysu i jeszcze przed nami długa droga.Jednak praca z trenerami klubowymi przynosi efekty i jest coraz lepiej.A słomiński znowu będzie chciał być gwiazdą i żeby wszystko kreciło się wokół niego i po raz kolejny wszystko rozwali.Można powiedzieć że dobry trener bo miał Korzenia i Otylie a z drugiej strony przez niego straciliśmy z 10 dobrych pływaków.
Zwieżak 17 grudnia 2011 21:27 #23 reply
ha
Z panami z naszego związku się zgadzam, że powinni sobie dać spokój jednak nie wydaje mi się żeby Słomiński był dobrym kandydatem.Facet który nie umie rozmawiać z innymi trenerami dla którego liczy się tylko wlasne zdanie i własna nieomylność wprowadzi dużo zamieszania.Uważam że nasze pływanie powolutku wychodzi z kryzysu i jeszcze przed nami długa droga.Jednak praca z trenerami klubowymi przynosi efekty i jest coraz lepiej.A słomiński znowu będzie chciał być gwiazdą i żeby wszystko kreciło się wokół niego i po raz kolejny wszystko rozwali.Można powiedzieć że dobry trener bo miał Korzenia i Otylie a z drugiej strony przez niego straciliśmy z 10 dobrych pływaków.

Czyli kogo?
kolo 19 grudnia 2011 08:54 #24 reply
gwoli formalnosci.szczepaniak zakwalifikowala sie na IO do sztafety.bez urazy ale to jedrzejczak, barzycka, wilk byly motorem tej sztafety.u bialeckiego to pokazala w budapeszcie na ME jak byla przygotowana.
PIO 19 grudnia 2011 12:52 #25 reply
widać tu kilka osób które zetkneły się biżej z panem Słomińskim i to te opinie są najbardziej obiektywne. ja również miałem przyjemność albo raczej nieprzyjemność współpracować z tym typem. w jednym zdaniu to - przerost formy nad treścią, bez dyskusji, bez kompromisów, bez uwzględniania potrzeb zawodników.
kol 19 grudnia 2011 17:23 #26 reply
widze ze PIO to kolejny sfrustrowany zawodnik ktory nie mial na tyle sily zeby sprostac wymaganiom treningowym slominskiego.przygladam sie pilnie jego pracy bo jak kazdy ambitny i osiagajacy sukcesy polak wzbudza tyle skrajnych opinii.i widze jedno.ze wielu tych ktorzy przyjeli jego warunki zaszli daleko.odpadali ci co marudzili,byli wygodni i kombinowali.czy ty nie nalezysz do tych zawodnikow?pochwal sie co osiagnales przed,w trakcie a szczegolnie po zakonczeniu wspolpracy ze slominskim.wtedy bedziemy wiedzieli jaki jestes orzel.naprawde dziwie sie ze tak wielu ludzi tutaj widzi tylko negatywy tego czlowieka.ale tak jak napisalem tacy ludzie wzbudzaja emocje bo osiagneli cos wiecej niz marudzacy tutaj przecietniacy.najlatwiej jest praca,wynikami udowowdnic swoje racje.zycze ci tego PIO.a nie marudzenia.
Stanley 19 grudnia 2011 18:36 #27 reply
do ojoj > Ty tez nie podajesz wlasnej tozsamosci, wiec nie narzekaj na posty "kibicow zza klawiatury".

Korzen i Otylia wyniki osiagali przed praca ze Slominskim. Korzen w Osw z Woznickim, a Oti w Krakowie z Jakubik i potem w Niemczech z Fischerem. Slominski ich wynikow znacznie nie poprawil tylko podtrzymal. Oti przez 7 lat u Slomy rekord na 200m motylem poprawila tylko 2 razy (Berlin 2002, Montreal 2005).

Dopoki trener Slominski nie bedzie mial zawodnika na szczeblu medali ME lub MS to krytyka bedzie. A jesli ktos sie znajdzie to bedzie swiadczyc o jego zdolnosciach trenerskich.
PIO 20 grudnia 2011 09:35 #28 reply
kol
widze ze PIO to kolejny sfrustrowany zawodnik ktory nie mial na tyle sily zeby sprostac wymaganiom treningowym slominskiego.przygladam sie pilnie jego pracy bo jak kazdy ambitny i osiagajacy sukcesy polak wzbudza tyle skrajnych opinii.i widze jedno.ze wielu tych ktorzy przyjeli jego warunki zaszli daleko.odpadali ci co marudzili,byli wygodni i kombinowali.czy ty nie nalezysz do tych zawodnikow?pochwal sie co osiagnales przed,w trakcie a szczegolnie po zakonczeniu wspolpracy ze slominskim.wtedy bedziemy wiedzieli jaki jestes orzel.naprawde dziwie sie ze tak wielu ludzi tutaj widzi tylko negatywy tego czlowieka.ale tak jak napisalem tacy ludzie wzbudzaja emocje bo osiagneli cos wiecej niz marudzacy tutaj przecietniacy.najlatwiej jest praca,wynikami udowowdnic swoje racje.zycze ci tego PIO.a nie marudzenia.

nigdy nie byłem ani mam nadzieję że nigdy nie będę sfrustrowanym zawodnikiem. w swojej karierze wielokrotnie stawałem na podium mistrzostw polski począwszy od wieku juniorskiego aż do spotkania ze słomińskim. zajmowałem czołowe miejsca podczas finałów GP Polski i miałem ochotę na więcej. Znałem tylko kilka osób dających jeszcze więcej od siebie niż ja, żaden reżim treningowy nie był mi straszny i nie było wyzwań których bym nie podejmował.ale mowa tu jest o podejściu Trenetra do ukształtowanego zawodnika, mającego świadomość własnego ciała i umiejętności. Pan Słomiński nie podejmuje djalogu, on wprowadza swój reżim treningowy i albo poskutkuje albo zaszkodzi jak wielu moim znajomym. Pozdrawiam wszystkich zawodników wiedzących o czym mówie. Ciebie Trenerze również.
robert 22 grudnia 2011 09:16 #29 reply
stanley,chyba nie znasz jednak faktow a kreujesz sady.nikt nie mowi ze zawodnicy otylia i korzeniowski nie plywali przed slominskim.ale nie twierdz ze nie zrobili postepow.o ile pamietam otylia w Sydney poplynela 2.07,95 co bylo rek. Europy.u slominskiego 2.05,61.korzeniowski z 1.55,00 u Woznickiego 1.54,38 co bylo lepszym wynikiem od rek. Europy w 2008 roku. pamietakj ze na tak wysokim poziomie poprawiac wyniki jest bardzo trudno ajemu sie to udalo.wiecej, udalo mu sie utrzymac tych zawodnikow na najwyzszym poziomie swiatowym przez 7 lat.to naprawde wielka sztuka.zapominasz o wielu innych zawodnikach ktorzy znacznie poprawili zyciowki(np. kuczko)z ktorych slominski zrobil zawodnikow swiatowych.nie wspomne o wielu barierach wynikowych ktore pokonali jego zawodnicy(paczynski 2.10. na 200 klas., kuczko 1 min. na 100 klas.)moje dzieci plywaly w tamtym okresie wiec zylem plywaniem bardzo.milosc pozostala choc dzieci zrezygnowaly.bo po prostu nie chcialo im sie.jest wiele ciekawszych rzeczy w zyciu niz plywanie.szanuje ich decyzje.ale z jednostronna opinia na temat slominskiego sie nie zgodze.zrobil naprawde wiele.i to jest nie podwarzalne.