arena

Oti: Trenuję za swoje

otyliajedrzejczak.jpg

- Ministerstwo uważa, że nie należy mi się pomoc. Związku nie stać. Prezes Usielski gdy tylko może, coś tam z kasy wysupła, ale związek nie ma teraz sponsora. Wyliczyłam, że do igrzysk jakoś dociągnę, a później pójdę do pracy. Skończyłam dwa fakultety, dam sobie radę. Szukam też sponsora - mówi Otylia Jędrzejczak...

 

W Szczecinie podczas mistrzostw Europy na krótkim basenie nie udało się Pani wywalczyć medalu. Żałuje Pani, że impreza tej rangi nie odbyła się u nas, gdy była Pani na topie?
Ja niczego nie żałuję. Na topie wciąż jestem, a te zawody nie były dla mnie startem docelowym. Liczy się tylko start w igrzyskach w Londynie. To był dla mnie pośredni sprawdzian.

Jak było organizacyjnie?
Perfekcyjnie. Jestem dumna.

Mistrzostwa świata na długim basenie w Polsce?
W Poznaniu jest nowy basen, który nadaje się do imprezy tej rangi. Trzeba by tylko... dobudować drugą 50, bo teraz takie wymogi. Ale dodatkową nieckę można postawić tymczasowo, tylko na zawody.

To nie problem.

Wróćmy do Pani startu w Szczecinie...
Oceniam go bardzo dobrze. Czas, jaki osiągnęłam w finale wyścigu na 200 metrów delfinem - 2.05,31 - to mój trzeci albo czwarty wynik w karierze na krótkim basenie. Bardzo dobrze szło mi także w eliminacjach setki. W finale chyba nie wytrzymałam presji [Otylia zajęła ósme miejsce - red.].

Dobry czas w wyścigu na 200 m dał Pani dopiero szóste miejsce. Poziom koronnej konkurencjitak bardzo się podniósł?
Nie. Najlepsze zawodniczki na świecie pływają na poziomie, na jakim ja też byłam. Ale kiedyś były obok mnie jedna, góra dwie rywalki. Teraz jest ich co najmniej kilka. W finale ostatnich mistrzostw świata cała ósemka dziewczyn zmieściła się w sekundzie różnicy między pierwszą a ostatnią.

Słowem, można być w super-formie i medalu nie wywalczyć...
Dokładnie. Teraz liczą się drobiazgi. Start, nawrót, dopłynięcie do ściany. Medal można stracić w ułamku sekundy.

Ale te elementy nigdy nie były Pani mocną stroną...
Dlatego poza treningiem motorycznym bardzo dużą uwagę przykładam do techniki. Sporo też ćwiczę na lądzie. No i jeszcze jedno. W 2006 i 2007 roku z mistrzostw na krótkim basenie wracałam z medalami. W Pekinie nie wywalczyłam żadnego. Przed Atenami też nie stanęłam na podium na krótkim basenie. A z Grecji wróciłam z trzema krążkami.

Słowem, w Londynie...
Medalu na pewno nie obiecam. Ale jestem prawie pewna, że uda mi się dobrze przygotować do igrzysk. Jestem na dobrej drodze. Forma jest, nie choruję, mam świetnego trenera. Jestem bardzo zmotywowana.

Chwali Panią nawet były trener Paweł Słomiński, który nigdy do tego nie był skory...
Bardzo się cieszę, że trener widzi moje zaangażowanie.

I twierdzi, że za wolno płynie Pani drugą setkę dystansu, a to właśnie w tej części była Pani zawsze najmocniejsza...
Też czytałam ten wywiad, ale nie zamierzam polemizować z trenerem. Skupiam się na pracy.

Od września trenuje Pani z Bartoszem Kizierowskim w Madrycie. Czemu Pani zrezygnowała z treningów w USA?
Z dwóch powodów. Pierwszy to sam Bartek. Od dawna chciałam spróbować z nim pracować. I jestem zadowolona z tej decyzji. Drugi jest bardziej prozaiczny. Nie stać mnie było na dalszy pobyt w USA. Trenuję teraz niemal wyłącznie za własne pieniądze.

Nikt Pani nie pomaga?
Ministerstwo uważa, że nie należy mi się pomoc.

 

Związku nie stać. Prezes Usielski gdy tylko może, coś tam z kasy wysupła, ale związek nie ma teraz sponsora. Wyliczyłam, że do igrzysk jakoś dociągnę, a później pójdę do pracy. Skończyłam dwa fakultety, dam sobie radę. Szukam też sponsora.

Może po mistrzostwach w Szczecinie jakiś się znajdzie. Osiem medali, pięć złotych, czy polskie pływanie się odrodziło?
To za dużo powiedziane. Powiedziałabym, że coś się ruszyło. Medale ważne i miłe, ale równie ważne jest to, że wielu młodych zawodników biło rekordy życiowe, że dostało kopa do pracy.

Konrad Czerniak to kandydat do złota w Londynie?
Konrad to świetny chłopak. Ma doskonałą technikę, mocną głowę, dobre podejście do pływania. Trenuję z nim w grupie Bartka w Madrycie. Ale za wcześnie na takie oceny. Igrzyska to zupełnie inna bajka.



Autor: Robert Małolepszy, Źródło: Polska the Times




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

losiuu 10 stycznia 2012 21:35 #1 reply
Super wywiad! Tak trzymaj Oti, a daleko jeszcze zajdziesz choc i tak juz swoje zrobilas! Szacun! Powodzenia!
Jacek 11 stycznia 2012 10:11 #2 reply
będzie finał IO a wtedy wszystko jest możliwe - powodzenia Oti
eryk 11 stycznia 2012 14:13 #3 reply
Swoją drogą to dziwi mnie fakt ,że dla takiej zawodniczki nie ma kasy.Po za Otylią nie ma w tej chwili w polskim pływaniu kobiety, która czynnie uprawia pływanie i jest w stanie nawiązać walkę ze światową czołówką z całym szacunkiem ale w kobiecym pływaniu jesteśmy w czarnej d.... co prawda są jakieś nadzieje ,ale to melodia przyszłości. Oti nie musi już nic nikomu udowadniać to jest MISTRZYNI i chwała jej za to ,że jeszcze znalazła motywację by to ciągnąć, mając taką gwiazdę .... ale cóż POLSKA to dziwny kraj. ten sam problem ma SAWRYM choć z pływakami na szczęście jest trochę lepiej....
maciek 12 stycznia 2012 20:01 #4 reply
Wszyscy tylko o Czerniaku i Czerniaku a zapominają o Radku.K który też jest kandydatem do złota
bill 13 stycznia 2012 08:49 #5 reply
maciek
Wszyscy tylko o Czerniaku i Czerniaku a zapominają o Radku.K który też jest kandydatem do złota

Przy całym szacunku dla Kawy- wygrał w Szczecinie, w którym nie startowali Francuzi i Rosjanie. Więc medal na setkę by odpadł.
Do Londynu przyjadą między innymi również Lochte, Irie, Clary (ten w formie) + Chińczyk. wszyscy mieli lepsze rezultaty w 2011 od Radka...
A Igrzyska są na 50m
Ania 13 stycznia 2012 12:26 #6 reply
a mnie niestety nie dziwi :-) większość regulaminów finansowania zawodników (stypendia itp) jasno określa sposób przyznawania kasy za osiągnięcia. Masz medal-masz kasę,nie masz-to się bardziej staraj,wtedy dostaniesz. Jak by się czuli inni, którym trochę szczęścia brakło do krążka, gdyby pieniądze były rozdawane dla byłych mistrzów, którymi może więcej nie będą? Albo przepisy powinny zostać zmienione i np. finaliści łapaliby się do puli albo powinno być jednakowo dla wszystkich poza podium. Sorry finanse PZP też nie są z gumy.
sprawiedliwy 13 stycznia 2012 16:13 #7 reply
pani aniu, ale włąsnie pani otylia zdobyła bardzo dużo medali mistrzostw polski i zadnego stypendium nie ma a sa tacy w klubach co zdobyli jeden krążęk i to brąz i dostają spore pieniadze badz z klubu badz z wydziału sport un a napewno maja opłacane zarówno zawody jak i obozy oraz pokrywane koszty sprzetu pływackiego, chyba pani tego niezrozumiała. a szkoda!!!!!
Ania 14 stycznia 2012 10:53 #8 reply
sprawiedliwy
pani aniu, ale włąsnie pani otylia zdobyła bardzo dużo medali mistrzostw polski i zadnego stypendium nie ma a sa tacy w klubach co zdobyli jeden krążęk i to brąz i dostają spore pieniadze badz z klubu badz z wydziału sport un a napewno maja opłacane zarówno zawody jak i obozy oraz pokrywane koszty sprzetu pływackiego, chyba pani tego niezrozumiała. a szkoda!!!!!

Stety lub niestety zrozumiałam,Otylia medale zdobywała KIEDYŚ, więc drogi SPRAWIEDLIWY - bądź sprawiedliwy. Finansowani są ci, którzy AKTUALNIE są na TOPie, tu i teraz zdobywają medale. Spróbuj zmienić przepisy a na pewno wielu zainteresowanych Ci podziękuje. Nikt tu nie umniejsza zasług Pani Jędrzejczak ale też nikt nie może dać gwarancji,że znowu będzie najlepsza. A jeśli tak się stanie - znowu wróci do finansowania przez PZP. Takie jest prawo dżungli niestety.