arena

Mark Spitz

mark_spitz.jpg

Niezatapialni: Mark "the Shark" Spitz

- Chodziliśmy na plażę Waikiki codziennie. Powinniście widzieć, jak ten malec rwał do oceanu. Biegł tak, jakby chciał popełnić samobójstwo - wspominał tata, Arnold Spitz.

Wczoraj 60 lat skończył zawodnik, który jako pierwszy w pełni zrealizował amerykańską zasadę "zwycięzca bierze wszystko". Mark Spitz w igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 roku wygrał wszystkie siedem konkurencji pływackich, przypomniał PAP.

Urodził się 10 lutego 1950 r. w Modesto (Kalifornia) w rodzinie żydowskiej. Do wody ciągnęło go od dziecka, a rodzice nauczyli go pływać jak tylko zaczął chodzić. Gdy miał dwa lata cała rodzina przeniosła się do Honolulu.

- Chodziliśmy na plażę Waikiki codziennie. Powinniście widzieć, jak ten malec rwał do oceanu. Biegł tak, jakby chciał popełnić samobójstwo - wspominał tata, Arnold Spitz.

Po kilku latach rodzina powróciła do Kalifornii. 9-letni Mark rozpoczął regularne treningi w klubie Arden Hills w Carmichael. Po roku ustanowił 17 rekordów w swej kategorii wiekowej. Przez siedem dni w tygodniu ćwiczył po 90 minut. By mógł bardziej poświęcić się pływaniu, ojciec załatwił mu zwolnienie z dodatkowych lekcji hebrajskiego, tłumacząc rabinowi, że "nawet Bóg lubi zwycięzców".

Te słowa okazały się prorocze. 28 sierpnia 1972 r., na monachijskiej "Schwimmhalle", Spitz zdobył swój pierwszy złoty medal olimpijski, gdy przepłynął 200 m stylem motylkowym w 2.00,70, ustanawiając rekord świata. Jeszcze tego samego popołudnia pierwszy dotknął ściany basenu, kończąc sztafetę 4x400 m st. dowolnym. 3.26,42 i kolejny rekord świata.

Następnego dnia znowu zwycięstwo i rekord świata na 200 m st. dowolnym - 1.52,78. 1 września w ciągu godziny "wyłowił" z basenu dwa złote medale za zwycięstwa na 100 m "motylkiem" (54,27 - rekord świata) i 4x200 m st. dowolnym.

Dwa dni później Spitz poprawił rekord liczby złotych medali na jednych igrzyskach - pięć - ustanowiony przez włoskiego szermierza Nedo Nadiego (1920 r.). Szóste złoto otrzymał za triumf w wyścigu na 100. m st. dowolnym, a 4 września skompletował szczęśliwą "siódemkę" za zwycięstwo sztafety 4x100 m st. zmiennym.

Był wtedy atletą w pełni sił witalnych, mierzył 183 cm i ważył 77 kg. Jeden z dziennikarzy napisał, że ma "wspaniałe ciało, gładkie jak ryba". A inny zauważył, że jego "potężne dłonie rozgarniają wodę jak czerpaki". Inni pisali o nim, że wygląda jak "żydowskie wcielenie Omara Sharifa". Odmiennie niż większość pływaków, nosił długie włosy, a nawet zapuścił wąsy, twierdząc, że dzięki temu mniej połyka wody...

Wyczyny z Monachium i "tylko" dwa złote medale z olimpijskie z Meksyku (1968) dały mu trwałe miejsce w gronie multimedalistów igrzysk. Na liście "Sportowców Stulecia" magazynu "L'Equipe" Spitz znalazł się na piątym miejscu, za Pele, Jesse Owensem, Eddym Mercksie i Paavo Nurmim.

Olimpijski rekord Spitza próbował poprawić w Atenach (2004) jego rodak Michael Phelps, ale wygrał tylko sześć razy. Udało mu się to cztery lata później w Pekinie, gdzie triumfował w ośmiu konkurencjach.

Rekordy Spitza dzisiaj już nie zwalają z nóg- 51,22 na 100 i 1:52,78 na 200 metrów dowolnym, 54,27 na 100 i 2:00,70 na 200 metrów motylkowym... Rekordy osiągane na przełomie lat 60tych i 70-tych, to jednak było duże "coś". Bez kosmicznej techniki, bez szczegółowych badań naukowych, bez komputerów i doskonałych planów dietetycznych..
Pokażcie mi polskiego pływaka który dzisiaj (11.02.2009) popłynie szybciej na którymkolwiek ze wspomnianych 4ech dystansów! Sto lat Marku Spitzie...

A oto kilka ujęć pływania Marka Spitza. Jakże różnił się od dzisiejszych atletów...

 




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

Lajkonik 11 lutego 2010 21:34 #1 reply
Ostatni wyścig na filmie - start; facet na trzecim słupku od góry... Samo-lot.
Żabkarz 14 lutego 2010 11:11 #2 reply
Szacunek dla tego pana. Dzisiaj tylko Korzeń może się równać czasowo.
grisha 25 lutego 2010 21:38 #3 reply
i bez okularków :)
brutal power 5 września 2011 10:56 #4 reply
Lajkonik
Ostatni wyścig na filmie - start; facet na trzecim słupku od góry... Samo-lot.

heh ten co jest na 2 slupku od dolu tez nuie lepszy samolot hehe