arena

Nerwy, nerwy, nerwy... trening relaksacyjny

logo_wgp pion.jpg

Nerwy, nerwy, nerwy... trening relaksacyjny

Jednym z najczęściej powtarzających się pytań, które zadają mi pływacy jest: „jaki jest najlepszy sposób na opanowanie nerwów?

Odpowiedź jest oczywista: trening relaksacyjny...


Zanim opiszę ten temat, muszę zaznaczyć, że nie wolno panikować po stwierdzeniu, że dopadają Cię nerwy przed startem. Należy wręcz stwierdzić, że nerwy to zjawisko absolutnie normalne, a właściwie to dobry znak pokazujący, że jesteś zmotywowany i gotowy do walki. Każdy dobry zawodnik, a właściwie każdy dobry sportowiec lub artysta czuje tremę i zdenerwowanie przed każdym swoim występem. Często jeśli nie jest to trema, jest to obawa, że jest się niewłaściwie przygotowanym mentalnie do dobrego występu. Oczywiście zdarzają się przypadki destrukcyjnego zdenerwowania, które są zupełnie inną kwestią. Stan taki często powoduje u pływaków wymioty i zdecydowanie należy mu przeciwdziałać.

Istnieje bardzo prosta metoda, a jednocześnie bardzo efektywna technika relaksacyjna, która zajmuje zaledwie 5-10 minut, w zależności od ilości czasu, którą posiadasz. Metoda ta działa jak magia i stanie się tym bardziej efektywna im częściej i dłużej będziesz ją stosował. Jedną z jej największych zalet jest fakt, że zupełnie odrywa Twój umysł od pływania na krótki czas, pozostawiając Cię w stanie odświeżenia i gotowości do startu. Ponieważ trwa jedynie 10 minut, ćwiczenie to nie zabiera „koniecznej” do startu energii. Oto jak ją stosować:

Po pierwsze (jeśli masz taką możliwość) znajdź jak najbardziej ciche miejsce, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał (nie zawsze jest to łatwe do zrobienia na pływalni, a więc jeśli masz czas, wyjdź na zewnątrz… na przykład do samochodu, gdzie znajdziesz odrobinę ciszy i spokoju).
Usiądź w wygodnej pozycji (lepiej nie kłaść się, bo łatwo można zasnąć) i zamknij delikatnie oczy. Potem weź dwa, bardzo głębokie i powolne oddechy uwalniając napięcie podczas wydechu. Następnie, podczas kolejnych oddechów odliczaj powoli od 20 do 0.
Kiedy dojdziesz do zera wyobraź sobie siebie w miejscu, które jest Twoją „świątynią spokoju”. Jest to miejsce, które możesz wymyślić w swojej głowie (albo realne albo wyobrażone), w którym zaznasz relaksu, odpoczynku, które jest przepięknym rajem, do którego możesz uciec od świata na 10-minutowe wakacje. To miejsce może znajdować się gdziekolwiek. Może to być las tropikalny, plaża, wyspa, albo cokolwiek co sprawia, że czujesz się spokojnie i bezpiecznie.
Po prostu wyobrażaj sobie siebie w tym miejscu przez maksymalnie 10 minut. Będziesz absolutnie spokojny, w tym świecie nie będzie żadnej presji, nie będzie goniącego Cię czasu i nic nie będzie Cię obchodzić.
Spraw, aby to miejsce było tak realne, jak tylko jest to możliwe nadając mu kolory, dźwięki i dodając do tego Twoje emocje względem „świątyni spokoju”. Oswajaj się z tymi emocjami pamiętając, że nikt nie ma wobec Ciebie żadnych wymagań, nikt Cię nie pogania i masz cały czas istniejący na świecie. (pamiętaj, że realnie masz jedynie 10 minut)
Kiedy minie 10 minut czas na wyjście z Twojej świątyni (ustawiaj alarm w zegarku jeśli zapominasz, że czas już kończyć trening) i zacznij powoli liczyć od 1 do 10 czując powoli jak wracasz do realnego świata. Odczucie to będzie wracało coraz mocniej wraz z każdą wypowiadaną przez Ciebie liczbą. Kiedy dotrzesz do 10 otwórz oczy, weź głęboki oddech, usiądź na moment spokojnie zanim wstaniesz.
Powinieneś poczuć się o wiele spokojniejszy, zrelaksowany, naładowany pozytywną energią i w o wiele lepszym nastroju do walki.
Spróbuj stosować tą technikę w przypadku sytuacji, w której doświadczasz ekstremalnego zdenerwowania. To fantastyczny sposób na przełamanie strachu i stworzenie pozytywnego nastroju.

Moja rada: dobrym sposobem na upewnienie się, że nikt nie przeszkodzi w realizacji treningu jest założenie słuchawek na uszy. Wówczas ludzie pomyślą, że słuchasz muzyki i nie będą Ci przeszkadzać. Możesz też zastosować płyty z muzyką relaksacyjną, które często pomagają wizualizować „świątynię spokoju”. Uwaga, trening relaksacyjny może przydać się w wielu, wielu sytuacjach. Nie bagatelizuj go!

Craig Townsend
Źródło: http://swimming.about.com/

Tłumaczenie: Monika Dreger i Daria Abramowicz

Warszawska Grupa Psychologiczna

Więcej o psychologii w pływaniu w naszym dziale "Psychologia"

Skomentuj na forum!

 




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

żabkarz 31 maja 2010 13:51 #1 reply
Dla mnie znana metoda. Serdecznie polecam! Przynosi skutki ;-)