arena

Kasia Baranowska testuje: Arena Makinax

arenalogo.jpg

Dzięki uprzejmości ARENY, podczas „The Experiment” mam szansę i przyjemność testować część oferowanego przez firmę sprzętu. W tym tygodniu pod lupę trafił kostium, czepek jak i okularki. Dzisiaj ocena kostiumu, jak wyszły testy sami zobaczcie…

 

Zobacz bloga Katarzyny Baranowskiej>>>

 

Kostium Makinax Black metalic silver

 

Mając na koncie 17 lat przebytych w basenie widzę jak bardzo technologia poszła do przodu. Pomijając już kostiumy startowe wystarczy spojrzeć na materiały, z których obecnie robione są stroje.

 

Wytrzymałość:

Jeszcze kilka lat temu kupowałyśmy wraz z dziewczynami jak najgrubsze kostiumy w nadziei, że nie zostaną pożarte przez chlor, chociaż przez miesiąc w porywach do dwóch. Przy takiej ilości godzin spędzonych w wodzie z różnymi, niekoniecznie poprawiającymi kondycję stroju dodatkami nikt się nie dziwił, że kostiumy wytrzymują tak krótko.

Jakiś czas temu Arena wprowadziła bardzo cienkie kostiumy, które zdecydowanie do gustu przypadły np. włoskim pływaczkom. Ja, jakoś nie mogłam się do nich nigdy przekonać, z prostego powodu, przyzwyczajona byłam do tych grubych i nierozciągliwych kostiumów, które zawsze wytrzymywały „ciut” dłużej niż pozostałe.

 

Otrzymując produkty od firmy ARENA, z dziką ciekawością chciałam sprawdzić czy aby na pewno są one tak dobre jak mówiono. Otóż z przyjemnością mogę stwierdzić, że tak, kostium mam od około miesiąca, na chwilę obecną zdaje egzamin, w przeciwieństwie do tych grubych i ciężkich produktów, tu mamy lekki materiał idealnie przylegający do ciała, brak baniek powietrza przy robieniu nawrotów jest decydowanie miłym uczuciem.

 

WW= wygląd i wygoda

Skoro i tak już wspomniałam o „topornych” produktach, teraz jakby się mogło wydawać z przed wieków, pozwolę sobie porównać wygląd proponowanych kostiumów ARENY do tych właśnie strojów.

Arena znana jest z mocno wyciętych krojów, w przeciwieństwie do pozostałych firm na rynku.

W chwili obecnej zawodniczki, mając do wyboru kostium dopasowany, kolorowy, przyciągający wzrok, i ciężki, sztywny, jednokolorowy, wiadomo, że skłaniają się ku temu pierwszemu. Nie ma się, co dziwić, czasem zawody, przez różnorodność strojów mogą przypominać pokaz mody.

Osobiście, dla mnie krój jest optymalny, przerażać mogą głębokie wycięcia z boku, jednak po założeniu, można sobie poprawić humor patrząc w lustro, podziwiając talię osy (jeszcze nie u mnie ale pracujemy nad tym;) ). Mocno odkryte plecy również przemawiają na korzyść produktu.

 

Szwy nie wbijają się w skórę, i nie pozostawiają masy „szlaczków” na ciele, co jest dużym plusem.

Kostium dzięki temu, że jest cienki, idealnie przylega do ciała i przypomina wręcz drugą skórę.

 

Ocena ogólna

Przyjmując ocenę według skali 1-10, kostium zasługuje na porządną 9.

 

Czemu? Do testów otrzymałam kostium czarny ze srebrnymi wstawkami firmy, jak sądzę mając do wyboru większą paletę kolorów i wzorów strój cieszyłby się niesamowitą popularnością.

Mimo subtelnego i delikatnego wyglądu kostium świetnie sprawdza się w wodzie. Wytrzymały, i co najważniejsze kobiecy. Dla mnie bomba.

 

arena strój

 

Testowała: Katarzyna Baranowska




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź


Komentarze

Katarzyna 13 października 2010 18:28 #1 reply
Muszę mieć ten stój ! :D
artur 20 lutego 2011 01:17 #2 reply
ha ha no właśnie! przydałoby się! ;P