arena

One man show

czerniak.jpg

Kolejny wspaniały wyścig, kolejne emocje i kolejny złoty medal – tak można podsumować dzisiejszy start Konrada Czerniaka!

 

 

Gdy na start wychodzili delfiniści trybuny gwałtownie ożyły. Po słowach „from Poland” brawa były tak głośne, że nazwisko Konrada Czerniaka było ledwie słyszalne. Mistrz Europy na 50 metrów dowolnym pojawił się przed słupkiem, a zaraz za nim Verlinden, Froelander, Skvortsov, Levaux i rekordzista świata Evgeny Korotyshkin…

 

To właśnie Rosjanin od początku prowadził. Po 75 metrach był minimalnie przed reprezentantem Polski i wydawało się, że złoto jest poza zasięgiem. Wtedy Czerniak pokazał, że to on jest najlepszy na świecie po Phelpsie. Niczym Amerykanin w starciu z Cavicem na finiszowych metrach wydarł medal z rąk doświadczonego Korotyshkina! Czas Polaka 49,62 – nowy rekord Polski!

 

Widownia oszalała, brawom nie było końca, a nowy mistrz Europy skakał z radości. Spiker zachęcał do skandowania imienia nowej gwiazdy europejskiego pływania. Tego Czerniakowi odmówić nie można, to jego mistrzostwa, jego chwila. Po występach w Szczecinie, bezsprzecznie dołączył do grona gwiazd europejskiego i światowego formatu, a także do ulubieńców kibiców. Gdy wychodził odebrać złoty medal brawa nie ustawały, a skromny Puławianin nie krył radości.

 

Choć po dzisiejszym dniu mam nieodparte wrażenie, że mistrzostwa Europy w Szczecinie Czerniak zamienił w teatr jednego aktora, nie można lekceważyć naprawdę wspaniałych wyników reszty naszej reprezentacji. Jutro kolejne emocje związane ze startem Pawła Korzeniowskiego na 200 metrów motylkowym i innych wyścigów naszych reprezentantów.




Dodaj komentarz
Usuń odpowiedź

Skomentuj pierwszy!